2014-02-05 13:33:12
USAF w obliczu trudnych decyzji budżetowych
Przełom stycznia i lutego bieżącego roku, w związku ze zbliżającymi się kluczowymi decyzjami m.in. dla przyszłości budżetu amerykańskiego Departamentu Obrony (Department of Defence), jak i budżetów poszczególnych rodzajów amerykańskich sił zbrojnych, przynosi szereg informacji i spekulacji na temat kształtu USAF w nieodległej przyszłości. Problemy finansowe po raz kolejny wydają się skłaniać USAF do podjęcia szeregu trudnych decyzji. Wedle napływających z różnych źródeł informacji mogą oznaczać one tak wyraźne redukcje kadrowe, jak i sprzętowe. W tym ostatnim przypadku jednak mowa nie tyle o rozformowaniu niektórych jednostek i wycofaniu eksploatowanego przez nie sprzętu, a o całkowitym wycofaniu z eksploatacji poszczególnych platform. Zdaniem wysokich przedstawicieli USAF jedynie tego rodzaju cięcia gwarantować mogą realne oszczędności. Dość łatwo można zgodzić się zresztą z taką argumentacją. A to dlatego, że w opisanym wyżej przypadku mamy do czynienia nie tylko z zakończeniem eksploatacji części samolotów danego typu, ale także skasowaniem całego systemu wsparcia eksploatacji danego typu maszyn, uproszczeniem logistyki etc. Niektóre decyzje są wyjątkowo ciekawe, również z punktu widzenia innych sił zbrojnych NATO - dotyczy to na przykład platform bezzałogowych (Bezpilotowych Statków Powietrznych). Ale po kolei.
Koniec A-10?
I tak, co z nie jest w zasadzie nowością, wśród bardzo poważnie rozważanych opcji znajduje się możliwość wcześniejszego wycofania ze służby samolotów A-10C Thunderbolt II, czyli Warthog. Projektowany pierwotnie głównie z myślą o zwalczaniu pododdziałów pancernych sił Układu Warszawskiego, a wykorzystywany od ponad dekady głównie do zadań bliskiego wsparcia na froncie walki z terroryzmem samolot, ma z punktu widzenia dowództwa USAF podstawową wadę - nie jest maszyną wielozadaniową. Choć Warthogi bardzo dobrze wywiązują się ze stawianych przed nimi zadań, to nie da się jednak ukryć, że jako maszyny ściśle wyspecjalizowane mogą nie cieszyć się największą popularnością wśród decydentów USAF. Dowództwo amerykańskich Sił Powietrznych w czasie kryzysu finansowego poszukuje bowiem maszyn możliwie jak najbardziej uniwersalnych, mogących wykonywać jak najszersze spektrum zadań.
Najbliższe miesiące mogą przynieść kluczowe decyzje dla dalszej przyszłości A-10 w USAF.
Choć Amerykanie doceniają możliwości A-10, to jednak skłaniają się ku twierdzeniu, że lotnictwo jest w stanie wypełnić stawiane przed nim zadania przy wykorzystaniu innych maszyn. Czy w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy dojdzie jednak do zakończenia eksploatacji A-10 nie wiadomo. Koncepcje USAF spotykają się bowiem z dość ostrą krytyką części kongresmenów blokujących możliwość wycofania A-10 ze służby. Dochodzi w tym przypadku nawet do deklaracji, według których wycofanie A-10 przed końcem 2014 roku miałoby być pogwałceniem obowiązującego prawa, a konkretnie National Defense Authorization Act. Mimo wszystko jednak wycofanie A-10 jest bardzo prawdopodobne.
Gatunki zagrożone wyginięciem?
Wśród innych platform zagrożonych wcześniejszym wycofaniem mają znajdować się również samoloty tankujące KC-30 oraz wykorzystywane aktywnie w Afganistanie, a wcześniej w Iraku, samoloty rozpoznawcze MC-12W Liberty. O ile w pierwszym przypadku trudno spodziewać się rozpoczęcia wycofywania samolotów przed rozpoczęciem dostaw nowych KC-46, to kresem eksploatacji MC-12W może okazać się wygaszanie amerykańskiej obecności w Afganistanie. Przydatność stosunkowo małej platformy, jaką jest Liberty na innych teatrach ważnych z punktu polityki i strategii władz amerykańskich (obszar Pacyfiku, Azja Południowo-Wschodnia etc.) może być ograniczona. Szczególnie, jeśli wziąć pod uwagę takie parametry jak zasięg, długotrwałość lotu, czy wrażliwość na środki przeciwdziałania ewentualnego przeciwnika.
Flota samolotów MC-12 Liberty może stać sie jedą z głównych ofiar trudnych wyborów budżetowych USAF. fot. USAF.
Aktualne dyskusje nad budżetem mogą ostatecznie przyczynić się również do kresu jednej z platform rozpoznawczych eksploatowanych przez USAF. Chodzi w tym przypadku konkretnie o samoloty rozpoznawcze U-2 lub BSP RQ-4 Global Hawk. Co prawda do tej pory USAF, w dużej części z woli kongresmenów blokujących skutecznie pomysł zakończenia zakupów RQ-4 lub też wycofania z eksploatacji już zakupionych maszyn tego typu, eksploatuje obie platformy rozpoznawcze, to jednak pogłębienie cięć może ostatecznie przypieczętować kres jednej z nich. Ostatnie wypowiedzi przedstawicieli USAF są w tym przypadku dość dwuznaczne. Z jednej strony można bowiem spotkać opinie oficjalnie uznające obie platformy za komplementarne. Według innych głosów, przedstawiciele USAF mają zaś mówić o tym, że posiadając określone możliwości prowadzenia rozpoznania zostali nijako zmuszeni przez Kongres do przyjęcia drugiej platformy dublującej te możliwości. W obliczu napiętej sytuacji budżetowej i wobec oporu Kongresu USAF może jednak ostatecznie skapitulować godząc się na pozostawienie w służbie RQ-4 kosztem U-2, choć wciąż przedstawiciele sił powietrznych uznają U-2 za samolot posiadający większe możliwości operacyjne. Bez względu na ostateczny wynik tej „rywalizacji” można zaryzykować stwierdzenie, że rok budżetowy 2015 może okazać się kresem eksploatacji jednej z platform rozpoznawczych USAF.
Poważne cięcia bezzałogowców?
O ile kontrowersje dotyczące równoczesnej eksploatacji U-2 oraz RQ-4 zostały dość skutecznie nagłośnione w ciągu ostatnich kilku lat, to dość niespodziewanie, z punktu widzenia części polskich komentatorów, mogą brzmieć natomiast zapowiedzi redukcji eksploatowanej przez USAF floty bezzałogowców klasy Medium Altitude Long Endurance. Oczywiście chodzi w tym przypadku o BSP General Atomics RQ-1/MQ-1 Predator oraz MQ-9 Reaper. Wedle wypowiedzi przedstawicieli USAF, propozycje budżetowe zakładają bowiem zgodnie redukcje utrzymywanej liczby patroli bojowych BSP tego typu wyraźnie poniżej, jeszcze do niedawna uznawanych za optimum 65. Motywem skłaniającym USAF do podjęcia decyzji o redukcjach wspomnianych platform jest jednak nie mniejsze znaczenie maszyn przeznaczonych głównie do prowadzenia zadań (ISR), a przekonanie o konieczności położenia nacisku na pozyskiwanie i eksploatację systemów zdolnych do operacji w przestrzeni powietrznej kontrolowanej przez przeciwnika. Przeżywalność MQ-1/MQ-9 w sytuacji, gdy ewentualny przeciwnik dysponuje choćby w ograniczonym zakresie, efektywną obroną przeciwlotniczą jest zaś symboliczna, o czym zresztą już pisaliśmy. Redukcje MQ-1/MQ-9 miałyby pozwolić na wygospodarowanie funduszy, które następnie mogłyby zostać wykorzystane na wprowadzenie platform dysponujących większymi zdolnościami przetrwania we wrogiej przestrzeni powietrznej. Podobny ruch nie powinien zresztą dziwić, jeśli przypomnimy sobie po raz kolejny wzrost znaczenia regionu Pacyfiku w amerykańskiej strategii obronnej. Skoncentrowanie się na tym obszarze, w którym następuje modernizacja sił zbrojnych szeregu państw, wiąże się z ryzykiem napotkania przeciwnika o zdecydowanie większym potencjale bojowym niż różnego rodzaju ugrupowania partyzanckie i terrorystyczne. Nawiasem mówiąc są to obserwacje, które powinni sobie również przyswoić niektórzy polscy orędownicy przekazywania zadań wielozadaniowych samolotów bojowych obecnie dostępnym maszynom bezzałogowym.
Co dla niektórych może być pewnym zaskoczeniem, wśród ofiar cięć prawdopodobnie znajdą się i BSP MQ-1/MQ-9. fot. USAF.
Cięcia floty BSP klasy MALE nie oznaczają jednak zaprzestania szybkiego rozwoju platform bezzałogowych. Zgodnie z zeszłoroczną "mapą drogową" amerykańskich maszyn tego typu w następnych 25 latach, powstaną konstrukcje spełniające wymogi operowania w nasyconej środkami przeciwlotniczymi przestrzeni powietrznej. Będa to jednak maszyny nowego pokolenia, któych gotowości operacyjnej nie należy spodziewać się szybko.
Jaki zakres modernizacji F-16? Trudne decyzje i ich konsekwencje
Wśród zagrożonych programów znalazł się również program modernizacji awioniki samolotów F-16, znany jako Combat Avionics Programmed Extension Suite (CAPES). W przypadku rezygnacji z tego programu środki finansowe miałyby zostać przeznaczone na realizację programu przedłużenia eksploatacji F-16 w ramach Service-Life Extension Program (SLEP). Taki przebieg wypadków mógłby być brzemienny w skutkach dla niektórych użytkowników F-16 zakładających modernizację samolotów według podobnego schematu, jak ten przeznaczony do realizacji w ramach CAPES. Chodzi w tym przypadku np. o Tajwan, czy Singapur. W przypadku zarzucenia programu przez USAF wiązałoby się to dla nich w najlepszym wypadku ze zwiększeniem kosztów modernizacji, zaś gorszym rezygnacji z niej lub ze zmianą kontrahenta. Na większość jednak użytkowników samolotów F-16, decyzja o rezygnacji z modyfikacji awioniki Fighting Falcona w obecnym kształcie nie ma bezpośredniego przełożenia - maszyny tego typu znajdują się na stanie sił powietrznych 25 krajów, a co za tym idzie rynek w tym zakresie jest rozległy i zdywersyfikowany.
Niezagrożone?
Wśród uratowanych przed cięciami, ze względu na utrzymanie przyszłych zdolności bojowych USAF, znaleźć miał się natomiast program nowego samolotu tankującego KC-46, którego wprowadzenie do służby jest w praktyce niezbędne ze względu na starzenie się floty KC-135 i KC-30. Ponadto, do bardzo istotnych programów z podobnych powodów zaliczono trapiony problemami technicznymi program samolotu F-35 Lightning II oraz program nowego bombowca strategicznego - Next Generation Bomber (NGB). Ta trójka może liczyć na stabilne finansowanie. F-35 będzie podstawowym bojowym samolotem załogowym USAF w następnych dekadach, choć równocześnie dowódca Air Combat Command apeluje o modernizację Raptorów, gdyż F-35 nie był projektowany jako myśliwiec przewagi powietrznej, NGB wizytówką możliwości amerykańskiego przemysłu lotniczego i narzędziem globalnej projekcji siły USAF, a KC-46 elementem, bez którego oba wspomniane samoloty nie bedą miały możliwości wykonywania zadań na dalekich teatrach działań.
Jak ostatecznie będzie jednak wyglądał zakres cięć, które nieubłaganie wiszą nad USAF przekonamy się zapewne w najbliższych tygodniach i miesiącach. Pewne jest natomiast to, że niektóre z decyzji mogą dotknąć nie tylko same USAF, ale także, choć może nie bezpośrednio (patrz przykład modernizacji F-16) ich sojuszników.
Michał Gajzler