2021-07-21 11:33:16
Polski Merlin zaczerpnął powietrza
W kwietniu 2019 roku podpisano umowę z PZL-Świdnik na dostawę m.in. czterech śmigłowców AW101 Merlin przeznaczonych dla Brygady Lotnictwa MW. Leonardo, praktyczny lider dla zlecenia i właściciel lubelskiej spółki poinformował 20 lipca br., że pierwszy egzemplarz przeznaczonego dla Sił Zbrojnych RP śmigłowca wykonał testowy lot na przyzakładowym lotnisku w Yeovil (Wielka Brytania) – produkcyjnym mateczniku Merlinów.

Typowo i zgodnie z komunikatem, pierwszy lot maszyny o numerze ZR285 dotyczył sprawdzenia głównych systemów płatowca, systemu sterowania, silnika i zachowania śmigłowca przy różnych prędkościach. Po weryfikacji możliwości lotnych wyprodukowanych maszyn, rozpoczną się testy zadaniowe zgodnie z wyspecyfikowaną konfiguracją polskich AW101, przeznaczonych zasadniczo do zadań zwalczania okrętów podwodnych (ZOP) i ratownictwa bojowego (Combat SAR). W ramach testów lotnych i systemów misji prowadzonych przez wykonawcę wszystkie cztery śmigłowce AW101 mają wylatać łącznie 700 godzin.
W swoim komunikacie Leonardo zawarło również kilka informacji o zakresie wyposażenia polskich Merlinów. Mowa w nim o autopilocie z trybami SAR, systemie transmisji danych, systemie nawigacji taktycznej, systemie ochrony i obrony (pasywnej i aktywnej), „radarze rozpoznawczym”, radionamierniku, głowicy obserwacyjnej, transponderze systemu swój-obcy z modem S i reflektorze poszukiwawczym. Wspomniano, że w skład pakietu uzbrojenia pokładowego wchodzić ma karabin maszynowy kal. 12,7 mm. Śmigłowce otrzymają także dwie wciągarki, system do przewożenia ładunków na podwieszeniu zewnętrznym, system pływaków awaryjnych, tratwy ratownicze i zestaw przetrwania w chłodnym klimacie. Z wcześniejszych informacji, które pojawiły się od czasu podpisania kontraktu w 2019 roku wiadomo, że nowa generacji polskich śmigłowców morskich posiadać będzie zanurzalny system sonarowy Thales Flash Sonics, za pewnik raczej należy uznać, że podstawowym orężem przy prowadzeniu samodzielnych działań ZOP będzie torpeda MU90 Impact, znana od lat lotnikom i technikom BLMW z zastosowania na części Mi-14PŁ i SH-2G.
Umowę na cztery śmigłowce AW101 ZOP/CSAR, zintegrowany pakiet logistyczny i szkoleniowy, podpisano 26 kwietnia 2019 roku. Kontrakt ma wartość 1,65 mld PLN. Formalnie za realizację zlecenia odpowiada PZL-Świdnik, w praktyce jednak za jego wykonanie włosko-brytyjski właściciel Leonardo. Śmigłowce oczywiście nie powstają w Polsce, ich liczba i specjalizacja zakładów lubelskich w sieci właściciela uniemożliwia wręcz taką inwestycję. Montażem i integracją maszyn zajmują się przede wszystkim zakłady w brytyjskim Yeovil. Cztery śmigłowce AW101 zgodnie z zapisami umowy mają zostać dostarczone użytkownikowi do końca 2022 roku (zwykle wojsko z powodów organizacyjno-sprawozdawczych oczekuje konkretnie do 30 listopada danego roku). Oblot więc pierwszego egzemplarza w lipcu 2021 roku, przy złożoności zadania powoduje, że wcale dużo czasu na wykonanie zasadniczej części kontraktu nie ma.

Pomijając już kwestię napiętych terminów w realizacji zlecenia, duża grupa instruktorów, załóg i personelu technicznego rozpoczyna nową ścieżkę w swojej zawodowej karierze morskich lotników. Cztery AW101 powinny pozwolić na zachowanie rdzenia kadr i zdolności. Ciągłość lotnictwa ZOP i ciężkiego SAR zostanie zachowana. Jednak klucz śmigłowców, nawet bardzo zaawansowanych, nie powinien być docelowym rozwiązaniem dla zastąpienia istniejącego potencjału organizacyjno-kadrowego w postaci eskadry Mi-14. Zamiast szukać kolejnych obszarów do wzmocnienia sprzętowego, zakup czterech następnych AW101 (szkoda, że nie zapisano tego w opcji dającej pewne korzyści nabywcy w umowie z 2019 roku) powinien pojawić się w sposób naturalny nie tylko w planach, ale również decyzji. Klucz AW101 to nawet w dobrze funkcjonującym systemie zabezpieczenia eksploatacji, realnie 2-3 maszyny gotowe do realizacji zadań. Podwojenie tej liczby ten potencjał istotnie zwiększa, jest wręcz minimalną potrzebą jeśli prócz wystawiania dyżurów SAR, uczestnictwa w ćwiczeniach, odbywać ma się także naturalny proces szkolenia i podnoszenia kwalifikacji załóg. To zasadność dla budowy centrum symulatarów. Większa liczba maszyn to także zasadność dla poprawy zdolności w obszarze napraw w zakładach odpowiadających za zabezpieczenie polskich Merlinów.
Chociaż umowa offsetowa podpisana (zgodnie ze starym, dobrym zwyczajem przed umową zasadniczą) 8 kwietnia 2019 roku opiewa na blisko 396 mln PLN, realnie zabezpiecza przede wszystkim eksploatację, serwis i w pewnym stopniu naprawy statków powietrznych i ich systemów. Beneficjentami offsetu są przede wszystkim dwa podmioty. Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 S.A. w Łodzi – matecznik remontowy całej grupy polskich śmigłowców wojskowych (grupa maszyn Mila), w przypadku AW101 zajmie się zapewne kompetencjami głównie w zakresie płatowca czy systemów lotnych. Drugim jest Centrum Morskich Technologii Wojskowych Politechniki Gdańskiej – odpowiadające w kraju m.in. za dużą część kompetencji w zakresie systemów sonarowych czy morskich bezzałogowców (mniej czy bardziej autonomicznych). PZL-Świdnik, kluczowy podmiot Leonardo w Polsce, na realizacji zlecenia na AW101 nie zyskuje istotnej liczby „roboczogodzin”, choć sam prestiż z liderowania w kontrakcie, udział w zarządzaniu jego realizacją, z pewnością jest także wartością dodaną także dla tej spółki i jej postrzegania. „Roboczogodziny”, a może i integracja całościowa by się w Świdniku pojawiła, ale prócz eskadry maszyn morskich, należało także zadbać o zakup przynajmniej podobnej liczby transportowych dla kawalerii powietrznej.
(MC)
fot. MON via Leonardo