2023-03-17 12:52:27
Nasze MiG-29 wesprą ukraiński front
Od kilku tygodni za pewnik można było uznać, że część MiG-29 znad Wisły trafi nad Dniepr. Amerykanie ostrzegają, że najbliższe miesiące mogą być kluczowe dla sytuacji na wojnie rosyjsko-ukraińskiej. Skoro pilne stały się dostawy z Zachodu czołgów, bojowych wozów piechoty, artylerii, czy tradycyjnie amunicji, równie istotne były prośby o samoloty bojowe – wszak takiego wsparcia ukraińskie Siły Powietrzne nie miały od początku wojny, a straty jednak są odnotowywane.
Malborskie MiG-29, a przynajmniej część tej grupy, wkrótce zmieni użytkownika. Egzemplarze te pochodzą z Niemiec, można uznać za prawdopodobne, że jest potrzeba uzyskania od Berlina zgody na ich reeksport. Zdjęcie: Mariusz Cielma
Kwestia przekazania polskich MiG-29 miała fazy medialnego zainteresowania, ale stała się bardziej gorąca i konkretna w ostatnich dniach. Szybko straciły na sensowności pytania o polskie F-16, ale inny, mniej drażliwy poziom miał temat Fulcrumów. Myśliwiec tego typu staje się po części zbędny w Siłach Powietrznych RP, na dodatek wykorzystywany jest w trzech ukraińskich brygadach lotnictwa taktycznego (realnie nawet przed wojną eskadrach), a więc szybko może być włączony do działań prowadzonych głównie na wschodzie kraju (lotnictwo bojowe wykonuje mniej niż 10 misji dziennie). Jednak w końcu stało się. Prezydent RP Andrzej Duda potwierdził 16 marca br., że kraj nasz w najbliższych dniach przekaże Ukrainie, „o ile pamiętam”, cztery pełnosprawne myśliwce MiG-29 (a więc lotne).
Taki krok jest możliwy i może być kontynuowany. Pod koniec 2022 roku z Mińska Mazowieckiego (23. BLT) do Malborka (22. BLT) przekazano posiadane MiG-29 (w zasadzie 14 zmodernizowanych przed kilku laty MiG-29M). Związane to było z rozpoczęciem przygotowań pod przejęcie koreańskich samolotów F/A-50 Block 10, których pierwsze egzemplarze trafić mają do Polski w III kwartale br. Dla bazy i personelu z Królewa Malborskiego to również było wzmocnienie, a przynajmniej potwierdzenie, że jednostka będzie funkcjonować przez kolejne lata, bowiem „mińskie” MiGi zastąpiły tam 14 bardziej zużytych i reprezentujących pierwotną wersję eksportową 9.12A egzemplarzy „niemieckich”. Tym samym, pod pewnymi warunkami, zbędna w naszym lotnictwie stała się eskadra MiG-29. Formalnie egzemplarze te miały trafić do Agencji Mienia Wojskowego, ale jasnym było, że szybko zostaną inaczej zagospodarowane, czy to w formie platform latających, czy dawcy części zamiennych. Newralgicznym elementem wymagającym przed przekazaniem demontażu jest system swój-obcy i ewentualnie środki łączności.
Być może strona polska będzie balansować posiadanym sprzętem, nie wszystkie zbędne myśliwce trafią na Ukrainę, bowiem trzeba również pamiętać o zabezpieczeniu służby posiadanych ciągle MiG-29. Ta eksploatacja jeszcze potrwa, wdrożenie nowych platform zajmuje przecież lata. Ciekawym pytaniem jest, czy podarowane przez Niemcy i dziś zbędne MiG-29 za jakimś tam resursem nie wymagają zgody Berlina na ich reeksport do Ukrainy. Rok temu zapewne byłby z tym problem (vide eks-NRDowskie haubice D-30, które Ukrainie zamierzała przekazać Estonia), wiosną 2023 roku nie powinno tak być. Swoje MiG-29 zamierza przekazać Słowacja, ale głosi dosyć powszechnie, że raczej na zasadzie komercyjnej – Zachód coś powinien zaproponować w zamian (podobnie postępuje z czołgami T-72). Do tego celu przeznaczone są choćby odpowiednie programy Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, a nawet i niemieckie pośrednie podejście do wsparcia Ukrainy (vide czołgi Leopard 2A4 za czeskie T-72, ciężarówki za słoweńskie czołgi M-55S).
Polskie MiG-29 pozwolą podtrzymać zdolności do wykonywania misji przez ukraińskie Siły Powietrzne. Nie należy natomiast oczekiwać żadnego przełomu operacyjnego. Ustabilizowany front jest mocno nasycony naziemną obroną powietrzną, a na swoją szansę czekają także rosyjskie MiG-31 i Su-35S. Trzeba latać bardzo nisko, nie używać radaru i wykorzystywać zewnętrzne źródła informacji o sytuacji w powietrzu i w zasadzie nad swoim terytorium. Zresztą MiG-29 jest uważany przez Ukraińców za prostą platformę, mało przydatną choćby w wewnątrzkrajowych patrolach na zwalczanie dronów Shahed, a na dodatek polskie maszyny są bazowo uboższe niż ukraińskie (wersja 9.12A vs. 9.13). Najważniejsze jednak, że są.
(MC)