2012-08-13 10:04:58
Dwie armie? Skrzypczak kontra Koziej?
W dzisiejszym wywiadzie radiowym w TokFM, Stanisław Koziej (szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego) powiedział: „już dzisiaj nie wyposaża się wojska w czołgi, nie potrzebne są masy czołgów, nikt już nie myśli o zmasowanych wielkich formacjach...”. Przypomnijmy, że kilkanaście dni temu wiceminister ON Waldemar Skrzypczak w Rzeczpospolitej zapowiedział uruchomienie kilku programów dla wojsk lądowych, w artykule powoływano się na plany zakupu 500 czołgów i 1000 gąsienicowych bwp (także z wozami w wersji specjalistycznej). Nawet jeżeli wojsko oparłoby zakupy sprzętu o Andersa, to koszt pozyskania tylu pojazdów pochłonie środki zbliżone do przewidzianego na potrzeby obrony przeciwlotniczej (ok. 20 mld PLN). Dobrze, że to tylko plany, bo budżet MON może nie udźwignąć dwóch tak dużych programów modernizacyjnych, dodajmy do niego deklaracje o wzmocnieniu MW (900 mln PLN rocznie) i ostatnie informacje o dodatkowych 200 Rosomakach. A gdzie informatyzacja, śmigłowce? Wygląda to, że obaj Panowie, mocno osadzeni w kręgach decyzyjnych mają rozbieżne koncepcje naszej armii.
Generał Koziej odniósł się również do programu modernizacji MW (de facto reanimacji), generalnie chwaląc go. Prosił o nowe spojrzenie na wyposażenie tego rodzaju Sił Zbrojnych, wymieniając głównie bezzałogowce działające w każdym z trzech wymiarów od powietrznego po nawodny i podwodny. Szef BBN poparł tzw. koncepcję „Bałtyk Plus”, czyli generalnie skupienie się na działaniach na wodach Morza Bałtyckiego z niewielkimi możliwościami do operowania poza nim. Taką koncepcję należy uznać za poważną, gdyby prócz bezzałogówców i zakupionego Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego pomyślano by o trzecim elemencie tej triady, najdroższym: lotnictwie taktycznym przygotowanym do działania nad akwenami morskimi (uzbrojenie w pokpr). A takiej deklaracji nie ma i z powodów ekonomicznych (koszty pocisków) nikt tego nie zaproponuje. Warto jednak dodać, że koncepcja skupienia sił i środków naszej marynarki na Bałtyku jest krytykowana przez część specjalistów spoza MON, jako zmniejszająca nasze znaczenie i wiarygodność na arenie międzynarodowej.
Generał Koziej neguje potrzebę posiadania dużych okrętów, z drugiej strony, podobnie jak minister Siemoniak widzi potrzebę wpięcia MW w system obrony powietrznej. Jeżeli ma na myśli nie tylko zadania rozpoznawcze (wykrywanie celów) ale i zwalczania celów powietrznych, to bez okrętów z przeciwlotniczymi zestawami średniego zasięgu chyba się nie obejdzie.
(MC)