2012-12-06 07:33:00
MON nie zapomniał o rezerwistach
W wyniku zawieszenia poboru i przeformowania Wojska Polskiego w zawodowe siły zbrojne, wojskowi dostrzegają problem z rezerwami osobowymi. Mające liczyć docelowo 20 tysięcy ochotników Narodowe Siły Rezerwowe mogą być co najwyżej uzupełnieniem dla oddziałów zawodowych, ostatecznie nabór do nich i tak kuleje.
Rada Ministrów przygotowuje rozporządzenie mające przywrócić szkolenia dla rezerwistów. W skali roku obejmować mają one blisko 30 tysięcy osób powoływanych na 10-dniowe ćwiczenia. Pierwsze, inicjujące program mają pojawić się w przyszłym roku i objąć 3,6 tysiąca osób.
Być może to element powrotu do strategii, że w kwestiach obronnych liczyć możemy głównie na własny potencjał. Przy armii zawodowej, wspartej nawet 20 tysiącami ochotników z NSR Wojsko Polskie w konflikcie konwencjonalnym (lub w bardziej prawdopodobnych scenariuszach konfliktowych) może pełnić rolę pomocniczą, licząc głównie na wsparcie sojuszników. Warto przemyśleć na nowo funkcjonowanie systemu rezerw osobowych dla sił zbrojnych i stworzyć tzw. pobór ochotniczy (choćby na bazie dzisiejszych ośrodków szkolenia i dużych garnizonów) i szkolenia trwające 2-3 miesiące, a NSR przeformować w strukturę będącą zapleczem dla wojsk zawodowych (szkolenie części specjalistów). Planowane 10-dniowe ćwiczenia, z których minimum dwa dni pochłoną działania administracyjne, mogą co najwyżej przypomnieć rezerwistom podstawowe wojskowe komendy, budowę karabinka i podstawy celowania, być może rezerwista będzie mógł zapoznać się z innym sprzętem, często kolejnej generacji niż ten, którego używał w czasie zasadniczwej słuzby wojskowej... Obecny pomysł MON jest mocno kontrowersyjny społecznie i nieefektywny. Według informacji prasowych MON zdaje sobie sprawę z kontrowersji, zatem niezrozumiała jest bezmyślna jego kontynuacja, bez prób reformy systemu.
(MC/TK)