Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2013-11-15 15:58:54

Resort obrony uzasadnia swoje decyzje w sprawie okrętów podwodnych

     W związku z toczącą się dyskusją na temat procesu zakupu przez MON okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej RP, Departament Prasowo-Informacyjny resortu obrony wystosował komentarz w tej sprawie, zatytułowany "Okręty podwodne – rozmawiajmy o faktach". Poniżej jego treść.

  Polskie władze robią wszystko, by zakupy najbardziej potrzebnego armii sprzętu, w tym zakup okrętów podwodnych, mogły zostać szybko i sprawnie zrealizowane. Wbrew medialnym sugestiom resort obrony nie bierze i nie brał pod uwagę jakiegokolwiek konkretnego typu okrętu. Dopiero trwa proces wewnętrznych uzgodnień w sprawie wymogów, jakie ten sprzęt ma spełniać. Ich rezultaty posłużą do przygotowania warunków przetargowych oraz ogłoszenia przetargu. Nastąpi to w przyszłym roku.

Nowe okręty podwodne w pierwszej kolejności zastąpić mają w linii jednostki typu Kobben, potem także ORP Orzeł. Nabywany okręt podwodny według deklaracji najważniejszych czynników politycznych, odgrywać ma istotną rolę jako wkład do narodowego elementu odstraszania strategicznego, wielokrotnie ten potencjał określano jako system: okręt plus pocisk manewrujący. Zdjęcie Łukasz Pacholski.

  Marynarka Wojenna RP, zgodnie z przyjętym Programem Modernizacji Technicznej 2013-2022, ma otrzymać trzy nowe okręty podwodne. Dwa trafią na jej wyposażenie do 2022 roku - trzeci do 2030 roku. Zakup tych jednostek, obok m.in. śmigłowców, systemu obrony powietrznej i antyrakietowej, bezpilotowców, jest jednym z 14 głównych programów operacyjnych, które mają unowocześnić polską armię. Aby temu podołać rząd we wrześniu przyjął specjalną ustawę o finansowaniu tych programów, przygotowaną przez resort obrony narodowej. Dzięki temu pieniądze na zakupy sprzętu w ramach modernizacji wojska, niewydane w danym roku budżetowym, nie przepadną, lecz przechodzą na lata następne.

  Pod względem prawnym polskie władze zrobiły wszystko, by zakupy najbardziej potrzebnego polskiej armii sprzętu, w tym zakup okrętów podwodnych, mogły zostać szybko i sprawnie zrealizowane. Zadbały też, aby nie zabrakło na ten cel pieniędzy. Teraz przyszedł czas na ustalenie szczegółów i konkretów. Pałeczkę znowu przejął resort obrony. Procedura zmierzająca do pozyskania danego sprzętu wojskowego (w tym też okrętów podwodnych) wygląda następująco: po ogłoszeniu decyzji o zakupie rusza wewnętrzny proces ocen i analiz. Zakończy się on przygotowaniem kompletu dokumentów na temat wymagań i oczekiwań wobec danego sprzętu. Dopiero takie dokumenty trafiają do Inspektoratu Uzbrojenia. Tam pod okiem wiceministra obrony, odpowiedzialnego za zakupy dla armii, przygotowywane są procedury przetargowe, powoływana komisja i ogłaszany przetarg.

  Tak wyglądają wewnętrzne procedury MON, które są wynikiem wieloletnich doświadczeń oraz ścisłej współpracy z organami państwa odpowiedzialnymi za transparentność wydawania pieniędzy publicznych. Proces zakupów dla wojska jest też cały czas monitorowany i nadzorowany przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, Centralne Biuro Antykorupcyjne i Biuro Procedur Antykorupcyjnych.

 

  Wracając do okrętów podwodnych, trwa właśnie ustalenie szczegółowych wymagań. Wbrew medialnym sugestiom, resort obrony nie brał, nie bierze i nie ma zamiaru brać pod uwagę jakiegokolwiek konkretnego typu okrętu. Chcemy jednak, aby okręty podwodne, które w przyszłości będą stały na straży polskiego bezpieczeństwa oraz strzegły morskich szlaków komunikacyjnych były nowoczesne, by podniosły strategiczny potencjał obronny naszego państwa. Ponadto zakup ten musi przynieść krajowemu przemysłowi obronnemu zastrzyk w postaci nowoczesnych technologii. Jeśli Polska będzie wydawała miliardy złotych na uzbrojenie, MON chce, by jak największa część z nich wróciła do kraju.

 

  Nad tym, jak to osiągnąć zastanawiają się dziś setki osób - ekspertów z najróżniejszych dziedzin, począwszy od marynarzy-podwodniaków, przez taktyków, techników, ludzi od paliwa, napraw, eksploatacji, finansów, prawników, speców od ekologii. Ich opinii nie należy jednak traktować jak jednoznacznych wytycznych - a tak niestety czyni wielu dziennikarzy i ludzi, którzy tytułują się mianem ekspertów. To błąd. Osoby te nie odrobiły też lekcji z zakresu prawa unijnego dotyczącego zakupów uzbrojenia. Zakładają, że resort obrony zamierza je złamać. Tymczasem powinni wiedzieć, że MON wcale nie musi zastosować europejskiego prawodawstwa w postaci dyrektywy obronnej w dziedzinie zakupów na potrzeby armii. Postępowania można prowadzić z wyłączeniem dyrektywy, z uwagi na szczególne zagrożenie dla interesów bezpieczeństwa państwa. I choć niektóre media oraz tzw. eksperci już oskarżają MON o łamanie prawa polskiego i międzynarodowego, na razie nie zapadła nawet jedna decyzja w sprawie zakupu. Decyzje będą dopiero efektem dyskusji, sporów i opracowań, które właśnie trwają. Ich rezultaty posłużą do przygotowania warunków przetargowych oraz ogłoszenia przetargu. Nastąpi to w przyszłym roku. I dopiero od tego momentu będziemy mogli mówić o postępowaniu i przetargu.

 

  Mówmy więc o faktach, nie mitach.

 

kmdr Janusz Walczak (Dyrektor Departamentu Prasowo-Informacyjnego MON)




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Wojsko kupuje celowniki dla ZU-23-2

Wojsko kupuje celowniki dla ZU-23-2

O postępowaniu konkurencyjnym z wykorzystaniem procedury ograniczonej, dotyczącym zakupu celowników kolimatorowych CKE-1N, 3. Regionalna Baza Logis...

więcej polecanych artykułów