2014-09-03 10:00:01
Przetarg na modernizację Leopardów z problemami
Ogłoszony przez Inspektorat Uzbrojenia (IU) w październiku 2013 roku przetarg na modernizację czołgów Leopard 2A4 od samego początku przebiegał z problemami, a prowadzone w ramach niego negocjacje z konsorcjum trzech krajowych firm na czele z ZM „BUMAR-ŁABĘDY” S.A., które jako jedyne złożyło ofertę wstępną, nie przyniosły dotychczas oczekiwanych rezultatów. Zakończenie postępowania nie jest możliwe głównie ze względu na nie osiągnięcie wymaganego poziomu transferu technologii, zakresu serwisu i produkcji podzespołów w krajowych zakładach przemysłu zbrojeniowego. Mimo problemów MON planuje kontynuować negocjacje z obecnym konsorcjum, choć jego rozstrzygnięcia należy się spodziewać prawdopodobnie dopiero po zakończeniu procesu konsolidacji Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ).
Modernizacja 128 czołgów Leopard 2A4 jest jednym z istotnych zadań Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP (MTSZRP) na lata 2013-2022. W tym roku dodatkowo zostało ono wpisane do przyjętego uchwała Rady Ministrów programu wieloletniego „Priorytetowe Zadania MTSZRP w ramach programów operacyjnych”, który gwarantuje przeznaczenie w latach 2015-2016 na jego finansowanie kwoty w wysokości 1 mld PLN.

Leopard 2A4 należący do 10 BKPanc podczas ćwiczeń Borsuk 2013. Planowana modernizacja czołgów tego typu jest już opóźniona o blisko 2 lata, w stosunku do planów z grudnia 2012 roku. Fot. chor. Rafał Mniedło/11LDKPanc.
W grudniu 2012 roku MON informowało, że w ramach tego zadania w 2013 roku zostanie przeprowadzone postępowanie przetargowe i dojdzie do podpisania umowy z wykonawcą. W latach 2014-2015 miało nastąpić opracowanie serii próbnej, a właściwą modernizację planowano zrealizowana w latach 2015-2018. Niestety, dziś już wiadomo, że założenia te nie są realne.
Procedurę wyłonienia wykonawcy modernizacji Leopardów zainicjował dialog techniczny, który IU przeprowadził z zainteresowanymi podmiotami wiosną 2013 roku. Następnie w dniu 30 października 2013 roku rozpoczęto właściwy przetarg. Ze względu na spełnianie kryteriów występowania podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa, procedurę prowadzono na podstawie decyzji nr 118/MON Ministra Obrony Narodowej z 2013 roku w trybie zamówienia otwartego, z pominięciem ustawy Prawo zamówień publicznych, co z założenia miało ułatwić wyłonienie wykonawcy i zapewnienie korzyści dla krajowego przemysłu obronnego. W grudniu 2013 roku zakończono przyjmowanie wniosków dotyczących udziału w postępowaniu, do którego zgłosiły się trzy konsorcja:
- Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne S.A. z Poznania z Wojskowymi Zakładami Łączności nr 2 i Rheinmetall Landsysteme GmbH,
- ZM Bumar-Łabędy z OBRUM Gliwice oraz Polski Holding Obronny,
- PCO S.A. wraz z tureckim ASELSAN Elektronik.
Zgodnie z założeniami przetargu prace modernizacyjne przejść miało łącznie 128 czołgów Leopard 2A4 będących na wyposażeniu 10. BKPanc i CSWLąd, które planowano w latach 2014-2019 zmodernizować do standardu określanego jako Leopard 2PL. W ramach planowanego zakresu prac zakładano między innymi modyfikację układu stabilizacji uzbrojenia (z hydraulicznego na elektryczny), wzmocnienie opancerzenia czy też montaż nowoczesnych urządzeń obserwacyjno-celowniczych.
Wszyscy wykonawcy którzy zgłosili się do udziału w przetargu otrzymali zaproszenie do złożenia ofert wstępnych, których otwarcie zaplanowano na dzień 21 marca 2014 roku. Jak się okazało, ofertę taką złożyło tylko jedno konsorcjum, w skład którego wchodziły trzy krajowe podmioty: Zakłady Mechaniczne „BUMAR-ŁABĘDY” S.A., Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych ”OBRUM” Sp. z o.o. i Polski Holding Obronny Sp. z o.o. i to z tymi firmami w kolejnych miesiącach, aż do dzisiaj IU prowadził dalsze negocjacje. O ile w składzie pozostałych, wstępnie zgłoszonych do przetargu konsorcjów znajdowały się firmy zagraniczne, to w przypadku wykonawcy zakwalifikowanego do dalszych negocjacji były tylko podmioty krajowe. Wiadomo jednak, że nieformalnym partnerem tego oferenta miał być niemiecki koncern Krauss-Maffei Wegmann GmbH & Co (KMW).
Od samego początku postępowania celem jaki postawił sobie MON było zapewnienie jak największego udziału polskiego przemysły obronnego w realizacji zamówienia. Planowano także transfer technologii i produkcję podzespołów we własnych zakładach. Jeszcze w listopadzie 2013 roku, podczas uroczystości podpisania umowy na pozyskanie z Niemiec kolejnej partii Leopardów (głównie w wersjach 2A5) ówczesny wiceminister obrony narodowej Waldemar Skrzypczak odpowiedzialny za modernizację techniczną oświadczył, że nie wyobraża sobie, aby modernizacja, remonty, serwis oraz zakupy amunicji dotyczące Leopardów nie były prowadzone bez udziału krajowego przemysłu zbrojeniowego. Natomiast obecny także na uroczystości prezes Polskiego Holdingu Obronnego Marcin Idzik powiedział, że „MON dokonało rzeczy unikalnej, pogodziło interesy krajowych firm, co spowodowało, że unikniemy absolutnej konkurencji między polskimi podmiotami. Spójna polska oferta będzie ofertą modernizacyjną dla naszych Sił Zbrojnych. (...) Działamy razem z MON na rzecz silnej armii”. Jak jednak wiemy, skończyło się tylko na słowach, a do postępowania złożone zostały konkurencyjne oferty.
Nie będziemy oceniali kryteriów wyznaczonych przez IU oferentom przetargu, jednak zadecydowały one o tym, że dwa biorące udział w postępowaniu konsorcja nie złożyły ofert wstępnych. Doprowadziło to do sytuacji, w której WZM S.A. z Poznania posiadające doświadczenie w remontach Leopardów wykluczone zostały z możliwości udziału w realizacji zamówienia i co chyba jeszcze gorsze, KMW z powodu braku konkurencji mogło bez skrupułów stawiać stronie polskiej własne warunki związane z ceną i możliwym zakresem polonizacji.

Stanowisko dotyczące modernizacji Leopardów umieszczone w dniu 27 sierpnia br. przez szefa resortu obrony Tomasza Siemoniaka na jednym z portali społecznościowych sugeruje, że jedną z istotnych przyczyn opóźnienia modernizacji Leopardów są wojny polsko-polskie, prowadzone pomiędzy krajowymi firmami przemysłu obronnego.
W sierpniu w mediach pojawiły się informacje o problemach w prowadzonym postępowaniu. Związane one były z nieuzyskaniem przez polskie firmy od niemieckiego koncernu KMW zadawalającego poziomu udziału w planowanym zamówieniu. Po części w reakcji na te informacje, w dniu 27 sierpnia br., na popularnym portalu społecznościowym minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak stwierdził, że w sprawie modernizacji Leopardów "Polskie firmy się nie dogadały. Będziemy ponownie rozpoczynać procedurę, już ze skonsolidowanym PGZ". W tym samym czasie, w jednym z wywiadów, wiceminister Czesław Mroczek, odpowiedzialny w MON za modernizację techniczną, na pytanie w sprawie prowadzonego przetargu odpowiedział, że "Mamy pewne kłopoty ze złożoną ofertą. Cały czas ją analizujemy. Nie do końca odpowiada postawionym przez nas warunkom. Chcemy zmodernizować czołgi w zakresie wymaganym przez Wojska Lądowe, jednak przy dużym udziale polskich przedsiębiorstw. Polscy partnerzy skupili już swoje wysiłki, jednak mimo to ich propozycje nie satysfakcjonują nas. Jestem dobrej myśli i wierzę, że uda nam się ostatecznie zrealizować program. Nie chcemy bowiem dokonać prostego transferu tego zadania do Niemiec." W związku z tymi doniesieniami, dodatkowo poprosiliśmy MON o komentarz w tej sprawie. W przekazanej redakcji odpowiedzi poinformowano, że zaplanowane są dalsze negocjacje z obecnym konsorcjum. Nie planuje się na tą chwilę zakończenia postępowania i powtórnego zaproszenia do składania ofert. Natomiast przyczyną wydłużenia się negocjacji jest "chęć zapewnienia polskiemu przemysłowi transferu technologii i produkcji podzespołów we własnych zakładach, a także ustanowienie zdolności do serwisowania i dalszych modernizacji Leopardów na bazie polskiego potencjału przemysłowego."
W obecnej sytuacji, jeśli i tak musimy czekać na zakończenie procesu połączenia krajowego przemysłu w jedną grupę, a prowadzone negocjacje z powodu braku konkurencji nie przynoszą zadawalających rezultatów, celowe wydaje się jednak rozważenie opcji zakończenie obecnego postępowania i uruchomienie nowej procedury, w której po polskiej stronie będzie PGZ, a firmy z Niemiec lub innych krajów (mające odpowiedni potencjał), będą konkurowały między sobą pod względem kryteriów: ceny, możliwego stopnia udziału firm z Polski w realizacji zamówienia i przyszłych prac serwisowych oraz zakresu transferu technologii. Jednocześnie rozwiązanie takie może ponownie dać szansę udziału w realizacji co najmniej części zamówienia WZM S.A. z Poznania i PCO S.A.
Niezależnie jednak, czy prowadzone obecnie postępowanie będzie nadal kontynuowane do czasu zakończenia konsolidacji PGZ, czy też zostanie ono jednak anulowane i rozpoczęte ponownie z udziałem już skonsolidowanej grupy, efektem tej sytuacji jest istotne opóźnienie planowanej modernizacji. Biorąc pod uwagę, że w wariancie optymistycznym, zapowiedzianym podczas odbywających się w Kielcach targach MSPO, konsolidacja spółek zbrojeniowych zakończy się do końca bieżącego roku, a negocjacje sfinalizowane zostaną wiosną przyszłego roku, to podpisanie umowy możliwe będzie najszybciej w 2015 roku i to raczej w jego drugiej połowie. W stosunku do początkowych planów zakładających podpisanie umowy w 2013 roku, możemy odnotować więc około dwuletnie opóźnienie. Niewątpliwie jest to istotny problem realizowanego Planu Modernizacji Technicznej. Jeśli jednak skrócenie negocjacji miałoby doprowadzić do podpisania niekorzystnej umowy, w wyniku czego korzyści z realizacji tego zamówienia trafiłyby głównie do firm niemieckich, to decyzję o wydłużeniu negocjacji lub ich powtórzeniu należy ocenić jako właściwą. Kolejnej okazji do podniesienia poziomu technologicznego naszych zakładów "pancernych" może już nie być. Należy mieć tylko nadzieję, że proces konsolidacji PGZ przebiegnie zgodnie z zapowiedziami i jeszcze bardziej nie opóźni realizacji tego istotnego dla Wojsk Lądowych zadania.
Tomasz Dmitruk