Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2015-01-29 08:43:23

Nowe rakietowe szanse przed Mesko i wojskiem

     Rozwijanie zaawansowanych systemów rakietowych, głównie z myślą o polskich Siłach Zbrojnych, ale i wzmocnieniem konkurencyjności zakładów na rynkach eksportowych, było zasadniczym elementem wczorajszej wizyty wiceministra obrony Czesława Mroczka w skarżyskich zakładach grupy Mesko. Wyjazdowe spotkanie przeprowadzone z kierownictwem grupy oraz Polskiej Grupy Zbrojeniowej połączono z konferencją w tomaszowskiej brygadzie kawalerii powietrznej, która także ma związek z rakietowymi programami Mesko.

   W 2014 roku zadbano o rozwijanie nowoczesnego centrum amunicyjnego oraz ulokowanie wieloletnich zamówień w Mesko, co jak powiedział prezes Waldemar Skowron przełożyło się na najlepszy w tym względzie w ostatnich kilkunastu latach rok dla grupy. To tutaj ulokowano większość programów amunicyjnych planu modernizacji technicznej. W ubiegłym roku firma uzyskała także ważne zlecenie eksportowe związane z systemami Grom a przeznaczonymi dla odbiorcy litewskiego. Pierwsze dostawy Gromów już zrealizowano. W przypadku amunicyjnego centrum przed zakładem stoi szereg inwestycji związanych z budową autonomii w zakresie wytwarzania nowoczesnych produktów przeznaczonych głównie dla armat 120 mm czołgów Leopard 2, 155 mm armatohaubic Krab (amunicja kryptonim Szczerbiec) czy 120 mm automatycznych moździerzy Rak. Prawdopodobnie jeszcze w tym roku Mesko stanie się wytwórcą wolframowych rdzeni do przeciwpancernej amunicji, a rozwijane dzięki dofinansowaniu ministerstwa skarbu państwa plany inwestycyjne zakładają pozyskanie takich technologii jak nowoczesne wysokoenergetyczne prochy czy łuski samospalające. Chcemy bowiem mieć w Polsce samowystarczalność w wytwarzaniu amunicji w podstawowym asortymencie dla szczególnie istotnych systemów uzbrojenia – czołgów czy artylerii. Do tego celu rozbudowuje się przede wszystkim centrum amunicyjno-rakietowe Mesko. Oprócz rozwijania infrastruktury grupa rozpocznie także nabór absolwentów szkół wyższych o określonych specjalizacjach, to wszystko głównie z myślą o wyzwaniach związanych z programem rakietowym. Pozytywnie fakt powołania jednego tylko takiego centrum w kraju skomentował szef Inspektoratu Uzbrojenia generał Sławomir Szczepaniak – dla zapewnienia bezpieczeństwa dostaw, amunicja musi być produkowana w Polsce, ale nie powinno być sytuacji, aby była ona jednocześnie produkowana w kraju w systemie konkurencji.

   Mesko jest naszym krajowym liderem w rozwijaniu technologii rakietowych. Duży skok w tym zakresie dokonał się w ostatniej dekadzie, głównie za sprawą programu Spike, Grom oraz uzyskanych z offsetu za zakup samolotów F-16 pocisków kalibru 70 mm. Jednak jeszcze większe wyzwanie przed Mesko będzie mieć miejsce w najbliższych latach. Grupa jest pewnym beneficjentem transferu technologii związanej z programami obrony powietrznej średniego zasięgu Wisła i krótkiego zasięgu Narew. Waldemar Skowron wartość samych pocisków rakietowych w obu programach obrony powietrznej określił jako bliskie 70% całości. Mesko rozwija samodzielnie program systemu bardzo krótkiego zasięgu Piorun/Grom-M, ale na wczorajszym spotkaniu mowa była nie tylko o tym.

Ważnym krokiem w 2014 roku było powołanie centrum amunicyjno-rakietowego w ramach grupy Mesko - wyspecjalizowanej i strategicznej dla bezpieczeństwa inicjatywy.  Z decyzję wiązały się duże zamówienia oraz program inwestycyjny. Na zdjęciu wiceminister obrony Czesław Mroczek i dyrektor Mesko Waldemar Skowron.

  Prawdopodobnie w dalszym ciągu rozwijany będzie program zakupów związanych z przeciwpancernym pociskiem kierowanym Rafael Spike. Jednak jak powiedział minister Mroczek: „będziemy chcieli kupować kolejne pociski, ale już integrowane na śmigłowcach czy kołowych transporterach opancerzonych”. Nie można również „w 100% przesądzić, że będzie to Spike, ale wychodzi na to, że tak” - dopowiedział wiceszef MON. W przypadku śmigłowców wiadomo, że w grę wchodzi wersja o wydłużonym zasięgu Spike-ER. Polska ma ambicje uzyskania również zgody na sprzedaż eksportową pocisków Spike, co zapowiedział sam minister - „sprzedaż Gromów na Litwę pokazuje rosnącą markę zakładów, ale i kierunek rozwoju...Spike może być sprzedawany w regionie przez Mesko, a nie Rafael – będziemy chcieli taką pozycję wypracować”. Jednak nie tylko Spike był zasadniczym tematem wczorajszych rozmów, był nim nowy system kierowanych pocisków o kryptonimie Pirat. Mowa o pocisku o zasięgu 2500 metrów, w przyszłości nawet wersji o zasięgu 5500 metrów. Minister Mroczek zaznaczał jednak, że projekt znajduje się na wstępnym etapie realizacji, wkrótce powstanie jego studium wykonalności, a zainteresowanie resortu obrony będzie uzależnione od kosztów i uzyskanych efektów. Wojsko nie chce tylko powielać możliwości operacyjnych jakie wnosi dziś Spike. Tak jak przy innych projektach z Mesko współpracować będzie Wojskowa Akademia Techniczna oraz Telesystem, tam powstała wstępna koncepcja systemu. Obecny na spotkaniu w Skarżysko Kamiennej rektor-komendant WAT generał Zygmunt Mierczyk określił zalety kierowanego Pirata jako pocisku szybszego od Spike i odpornego na zakłócenia. Wspólną cechą obu nowych rakiet będzie metoda naprowadzania w wiązce laserowej. Skądinąd wiadomo, że pierwszy wariant przenośnego systemu ma charakteryzować się masą 15 kilogramów, z 10 kilogramową rakietą uzbrojoną i z kolei 2,5 kilogramową głowicą kumulacyjną, termobaryczną czy odłamkowo-burzącą. Zgodnie z wcześniejszymi już informacjami, budżet państwa przeznaczył na program w latach 2015-2018 blisko 15 milionów PLN. Generał Mierczyk nie odniósł się do pytania o kierunek pozyskania technologii dla Pirata, choć wiadomo, że jej źródła będą z zagranicy, prawdopodobnie nie tylko od jednego partnera i by jeszcze skomplikować pochodzenie, partnerzy wcale nie muszą być „zza naszej wschodniej granicy” (w domyśle mowa oczywiście o Ukrainie).

Wizyta wiceministra Mroczka w 25. Brygadzie Kawalerii Powietrznej bezpośrednio związana była z testami 70 mm pocisków rakietowych. Nie można jednak nie wspomnieć, że powietrzni kawalerzyści są jednymi z istotniejszych beneficjentów programu Spike - w każdym szwadronie jest pluton przeciwpancerny. fot. Mariusz Cielma/Dziennik Zbrojny

  Filozofią uruchomienia programu Pirat jest rozbudowa możliwości zwalczania szerokiego spektrum celów (od czołgów po śmigłowce) i wypełnienie luki w uzbrojeniu pododdziałów pomiędzy posiadanymi obecnie granatnikami RPG-7 (strefa do 500 metrów) a wspomnianymi ppk Spike-LR (strefa do 4000 metrów). Wydaje się uzasadnione postawienie tezy, że to właśnie Pirat stać się może najważniejszym polskim systemem przeciwpancernym, w przypadku oczywiście sukcesu projektu, w tym i ekonomicznego (także koszt jednostkowy). Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że 264 przenośne wyrzutnie ppk Spike-LR nie wyczerpuje potrzeb SZRP w tym zakresie uzbrojenia, a sam zasięg 2500 metrów predysponuje system do użycia w warunkach europejskich (w literaturze przedmiotu można znaleźć średnie 1800-2500 metrów dla Polski).

  Inny wart wspomnienia projekt prowadzony w Mesko to przeciwlotniczy pocisk krótkiego zasięgu. Nie jest tajemnicą, że Polska Grupa Zbrojeniowa zgłosiła swój samodzielny akces do dialogu technicznego na system Narew i obecnie takie rakietowe ambicje posiada. Jak powiedział dyrektor Waldemar Skowron, przy polskiej rakiecie krótkiego zasięgu zakłada się wykorzystanie technologii uzyskanych z programu Wisła.

   Drugim istotnym celem wczorajszych wizyt delegacji MON oraz wojska (przedstawiciele Dowództwa Generalnego RSZ, Inspektoratu Uzbrojenia, Wojskowej Akademii Technicznej) było zapoznanie się z programem 70 mm lotniczego rakietowego pocisku rakietowego oraz opracowanego dla jego potrzeb zasobnika (wyrzutni). Program trwa już kilka lat, był przez cały ten czas dopracowywany, obecnie pocisk przeszedł fazę ogniowych testów na śmigłowcach 25. Brygady Kawalerii Powietrznej. Wojsko jest zainteresowane pozyskaniem uzbrojenia 70 mm z zakładów krajowych. Szef sztabu Dowództwa Generalnego RSZ generał Ireneusz Bartniak (kilka lat temu szef Wojsk Aeromobilnych) wyjaśniał, że chodzi o pozyskanie pocisku w standardowym dla NATO kalibrze 70 mm oraz zdecydowanie celniejszego, o rozrzucie 5-10 metrów, od dziś używanych S-5 kalibru 57 mm oraz S-8 kalibru 80 mm. W tym ostatnim przypadku kończą się ich zapasy, a S-5 kupowana była do tej pory zagranicą. Obecnie śmigłowcem przystosowanym do pocisków 70 mm jest W-3PL Głuszec, który wkrótce będzie występował u kawalerzystów w liczbie dwóch kluczy, jednak to tylko początek. W związku z kończącymi się resursami maszyn Mi-8/17, zasobników poradzieckich rakiet oraz planami zakupu nowego śmigłowca, rakieta 70 mm staje się celem zasadniczym i tu wojsko chce kierować swoje środki. Docelowo, w perspektywie kilku najbliższych lat, kolejnej pracy rozwojowej, rakiety 70 mm powinny stać się uzbrojeniem kierowanym metodą laserową, co staje się powoli standardem w nowoczesnych armiach NATO (dobrym tego przykładem jest amerykański program APKWS II) i jest deklarowane przez Mesko. Warto również w tym miejscu nadmienić, że wojsko analizuje i wiąże duże nadzieje także z nową i wydajniejszą amunicją przeciwlotniczą kalibru 23 mm.

(MC)

 




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Przeciwlotniczy, kosmiczny i rozpoznawczy pakiet zakontraktowany na Królewskiej

Przeciwlotniczy, kosmiczny i rozpoznawczy pakiet zakontraktowany na Królewskiej

Sobota była ostatnim dniem możliwym na podpisanie umów związanych z procedurą samodzielnych zakupów („single procurement”) z instrumentu SAFE. 30 m...

więcej polecanych artykułów