2015-08-24 12:51:22
180 tysięcy gości na Air Show
O liczbie 180 tysięcy osób mówią pierwsze szacunki organizatorów dotyczące gości dwudniowego Air Show w Radomiu. Największej i w praktyce jedynej tej skali imprezy jaka odbywa się w Polsce.
Mocną stroną lotniczej imprezy w jej tegorocznej edycji były z pewnością zespoły akrobacyjne. Przede wszystkim włoski Frecce Tricolori z niezapomnianym polskim komentarzem Włocha, szwajcarski Patrouille Suisse, łotewski Baltic Bees czy hiszpański Patrulla Aquilla oraz śmigłowcowy balet Patrulla Aspa. Obecne na radomskim niebie były oczywiście i Biało-Czerwone Iskry czy Orliki w poszerzonym składzie i z nowym programem. Liczni byli soliści z polskim MiG-29 czy greckim F-16 Zeus na czele. W praktyce każdy z widzów obecnych na Air Show ma własne doświadczenia i ulubieńców z zakończonej wczoraj imprezy.
Występ włoskiego zespołu Freece Tricolori to przykład, jak ożywczy dla zmęczonej spiekotą publiczności może być przekaz nie tylko powietrzny, ale i naziemny ze strony komentatora.
Jeżeli ktoś szukał różnorodności sprzętu wojskowego, był raczej zawiedziony. Z konkurentów w polskich przetargach śmigłowcowych pojawił się tylko i aż T129 ATAK Turkish Aerospace Industries. Trudno przyjąć do wiadomości, że imprezę organizowaną przez Wojsko Polskie zignorowali wszyscy pozostali. Zarówno ci już wskazani (jak H225M Caracal) czy walczący o zlecenie (jak AW149 czy S-70i). Zabrakło F-15 USAF i generalnie lotnictwa amerykańskiego, które Radom zignorowało oraz E-3A AWACS z jednostki NATO. Na wystawie statycznej zabrakło nawet statków powietrznych polskiej Straży Granicznej. Oczywiście były i ciekawostki, jak rumuński MiG-21 LanceR, izraelski C-130H Hercules, niemiecki P-3C Orion czy belgijski i niedoszły liniowiec polskich VIP, mowa o Embraer ERJ145. Ekspozycję uzupełniał sprzęt pancerny, obrony powietrznej, Wojsk Specjalnych czy Marynarki Wojennej.

Charakterystyczny w Radomiu był brak na imprezie, organizowanej przez Wojsko Polskie i obejrzanej na miejscu przez 180 tysięcy potencjalnych podatników, oferowanych śmigłowców z prowadzonego i ciągle nie zakończonego postępowania na 50 maszyn wielozadaniowych oraz szturmowego Kruka. Była tylko jedna taka maszyna, na szczęście ciekawa konstrukcja. Mowa o prezentowanym również w powietrzu śmigłowcu szturmowym T129 ATAK.
Masowość imprezy spowodowała, że dla wielu był to oktoberfest połączony z grillowaniem oraz namiastką PRL-u, wszędzie były kolejki. Taka jest cena popularności tego rodzaju wydarzeń, chociaż będzie można ją łatwo skonfrontować z czeskimi NATO Day. Samą organizację polskiej imprezy należy pochwalić, ludzi było naprawdę dużo, nawet w zwykle spokojniejszą sobotę.
(MC)
fot. Mariusz Cielma oraz TAI