2013-01-25 16:19:16
Estonia – plany do realizacji
Przynajmniej drugi rok z rzędu, budżet estoński na obronność jest zbliżony do zakładanego i oscyluje woków 2% PKB. To powoduje, że powinna być aktualna realizacja planu modernizacji technicznej początkowo przewidziana na lata 2009-2018 a teraz uzupełniona na lata 2013-2022 (wydatki rzędu 3,8 mld euro w tym 1,5 mld euro na zakup sprzętu). Zgodnie z wcześniejszym założeniem od 2010 roku miało być 2%, w praktyce było jeszcze 1,74%. Na bieżący, 2013 rok zaplanowano 361 mln euro (jak w 2012, także 2% PKB). Plany na najbliższe 10 lat są ambitne. W roku 2022 wspomniany budżet ma wynosić już 600 mln euro. Aby to zrealizować, Estonia potrzebuje trwałego rozwoju gospodarczego oraz zrozumienia elit dla 2% PKB przeznaczanych na obronność.
Budżet na 2013 rok posiada bardzo prorozwojową strukturę. Koszty osobowe pochłonąć mają 24,8% całości, zakupy sprzętu i uzbrojenia 27,8%, 18% zabiorą inwestycje infrastrukturalne i 12% utrzymanie.
Siły zbrojne czeka reforma. Większe nawet niż w Polsce będzie miało uzasadnienie likwidacji oddzielnych dowództw (siły zbrojne 3800 żołnierzy, w tym 3100 zawodowych). W czasie kryzysu siły zbrojne mają liczyć 18000 żołnierzy w wojskach operacyjnych oraz 22500 żołnierzy w obronie terytorialnej) dla wojsk lądowych, marynarki wojennej i sił powietrznych – tworząc z nich jedno połączone kierowanie – oraz stworzenie jednolitego pionu dowodzącego logistyką. Dodatkowo najpewniej znikną występujące dziś i nawet przydatne w armiach o nastawieniu terytorialnym, okręgi wojskowe. W 2022 roku siły zbrojne mają liczyć do 3800 zawodowych oraz w czasie kryzysu 21 tysięcy ludzi w wojskach operacyjnych i 30 tysięcy w obronie terytorialnej.

Chociaż pod politycznym parasolem NATO to w praktyce Estończycy stawiają na własne zdolności do obrony. Takie postepowanie podpowiada samo położenie i odcięcie od kręgosłupa sojuszu. Budują własną armię terytorialną. W ciągu 10-lat rezerwy osobowe mają wzrosnąć z 60 do 90 tysięcy ludzi. Dążą do połączenia potencjału wojsk operacyjnych (mają być bardziej "ciężkie") z liczną obroną terytorialną. Muszą tak robić. Kluczowa w regionie Litwa (połączenie krajów nadbałtyckich z Polską wąskim przesmykiem lądowym) wydaje na obronność niecały 1% PKB, oni od dwóch lat 2% a wcześniej także nie szczędzili środków na obronność. fot. MO Estonii.
Duże inwestycje dotyczą infrastruktury. Najważniejsze są prace na lotnisku Amari (55 km od Tallina). Miejscu strategicznym dla obronności estońskiej wprzągniętej w sojusz NATO. Po zbudowaniu infrastruktury przeładunkowej oraz pasa startowego o długości 2750 metrów tutaj mają w sytuacji kryzysowej lądować samoloty transportowe z żołnierzami sojuszu oraz bazować maszyny bojowe. Baza, bo określenie „lotnisko” ogranicza faktyczą skalę inwestycji, ma być przystosowana do bazowania 20 samolotów transportowych, 16 bojowych odrzutowców i przyjęcia 2 tysięcy żołnierzy. Inwestycja, szacowana na 75 mln euro w 35% sfinansowana będzie z funduszy NATO. Duże inwestycje obejmują infrastrukturę, powstaną całkiem nowe ośrodki koszarowe Jõhvi oraz Tapa i Võru.
Modernizacja techniczna objąć ma zakup trzech niszczycieli min (ciekawe czy nasz MON wziął pod uwagę takiego odbiorcę), okręt wsparcia, śmigłowce wielozadaniowe (opcja), szybkie łodzie patrolowe, systemy przeciwpancerne, czołgi (w sile batalionu - opcja) i ciężkie wozy bojowe dla przynajmniej jednego batalionu, transportery opancerzone, artylerię samobieżną kalibru 155mm (generalnie jest plan przeformowania jednej brygady w sprzęt ciężki), zestawy przeciwlotnicze średniego zasięgu (opcja), systemy cyberobronne.
Estończycy, a nawet i Łotysze zdają sobie sprawę, że w przypadku nagłego konfliktu ich los jest w zasadzie przypieczętowany. Łączność z NATO zapewnia tylko wąski przesmyk jakim jest granica polsko-litewska. Są niewielkie szanse, że siły wzmocnienia, w środowisku raczej naturalnym dla agresora (wschodnie Morze Bałtyckie, dominacja w przestrzeni powietrznej poprzez obwód kaliningradzki oraz Białoruś) miały szanse na dotarcie w rejon działania, nawet przy szybkiej decyzji sojuszu. Ich siły zbrojne mogą pełnić jedynie rolę pomocniczą i w społeczeństwach z dużymi grupami Rosjan (rdzennych ale i przyjezdnych po 1940 i 1945 roku), nie posiadają istotnego potencjału militarnego. Ale próbują coś zmienić. Estończycy z tego powodu, ale również i z powodów prestiżowych walczą z Litwinami o przeniesienie NATO-wskiej misji Air Policing z bazy Siauliai do estońskiej Amari. Sami mówią o roku 2015, jako dacie gdy misja winna pojawić się u nich. Trochę w budowaniu atmosfery do przenosin pomagają sami Litwini. Mieszkańcy Siauliai piszą skargi na hałas jaki wywołują samoloty bojowe – najgorzej jest gdy w bazie są Phantomy i polskie MiG-29.
(MC)