2014-02-17 19:43:42
Szwajcarscy piloci cenią swój czas
17 lutego br. samolot pasażerski linii Ethiopian Airlines został porwany przez II pilota i zamiast we Włoszech wylądował w Szwajcarii. Nieautoryzowany wlot porwanej maszyny w przestrzeń powietrzną powinien spowodować alarmowy start pary dyżurnej, ale nie w Szwajcarii.

Szwajcarzy cenią pracę swoich pilotów, nie ma więc szans na nadgodziny - fot. Siły Powietrzne Szwajcarii
Porwany Boeing 767 wleciał w przestrzeń powietrzną Szwajcarii przed godziną 6 rano. Po kilku pętlach nad Genewą wylądował na lotnisku, gdzie do akcji weszli policyjni antyterroryści. W tym czasie całe szwajcarskie lotnictwo pozostało na ziemi. Powodem był czas pracy pilotów wojskowych. Okazuje się bowiem, że w dni robocze pracują od 8 do 17.00 z półtora godzinną przerwą pomiędzy 12 i 13.30. Sprawa jest związana z kosztami, które generuje obsługa naziemna maszyn. Co ważne, porwanie Boeinga spowodowało alarmowe starty samolotów bojowych we Włoszech oraz we Francji.
Cała sytuacja ma jedną dobrą rzecz. Otóż w ciągu doby wzrosło poparcie społeczne dla zakupu przez Szwajcarów 22 wielozadaniowych samolotów bojowych Saab JAS-39E/F Gripen. Według planu ich zakup otworzy drogę do rozpoczęcia programu całodobowych dyżurów lotnictwa wojskowego.
(ŁP)