2015-05-05 07:51:20
Bułgarskie MiG-29 mogą być remontowane w Bydgoszczy
Kryzys bułgarskiego lotnictwa wojskowego nie dotyczy już tylko liczby samolotów gotowych do wykonywania misji operacyjnych, ma także nowe tło. Kilka dni temu minister obrony Nikołaj Nenczew dodał do tego informację, że proponowano mu łapówkę w zamian za zlecenie remontów MiG-29. Nie jest wykluczone, że prace otrzyma polska spółka Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 z Bydgoszczy.
Dla Słowaków czy Bułgarów, w przypadku prób uniezależnienia się od rosyjskiego serwisu, najbardziej atrakcyjną bazę remontową, popartą programami doposażenia i modernizacji MiG-29, mają polskie WZL nr 2 z Bydgoszczy. fot. Mariusz Cielma/Dziennik Zbrojny
Medialne oskarżenie o złożenie propozycji łapówki dotyczyć ma przedstawiciela rosyjskiego koncernu RSK MiG. Minister miał dostać „procent” od kontraktu o wartości 80 milionów lewów (165 mln PLN), który do 2019 roku miał dotyczyć prac przy myśliwcach. Sprawą zainteresowała się już z urzędu prokuratura. Zabezpieczona będzie dokumentacja przetargu, a sam przedstawiciel RSK będzie musiał zeznawać. Jest nim bułgarski kosmonauta Aleksandr Aleksandrow, który publicznie już oskarżył Nenczewa o kłamstwo. Także sam minister będzie musiał wyjaśnić w szczegółach o co chodziło w jego wypowiedzi. Prokuratorów również interesuje, dlaczego szef resortu obrony nie zgłosił im takiej sprawy.
Kwestia myśliwców MiG-29 oraz zdolności ich lotnictwa rozpala od pewnego czasu zainteresowanych tematem Bułgarów. Oficjalnie mówi się, nie o zdolności do wypełniania klasycznych zadań bojowych (walka o wywalczenie przewagi w powietrzu, wsparcie wojsk lądowych), ale operacjach pokroju „air policing” (kontroli przestrzeni powietrznej). W dniu wczorajszym minister Nenczew uspokajał, że Bułgaria dysponuje jeszcze kilkoma samolotami MiG zdolnymi do lotów i nie ma jeszcze powodów do niepokoju. Zapytany o kwestie remontów odpowiedział, że być może zostanie to przeprowadzone. Kilkakrotnie rozmawiano na ten temat z Polską. Do remontu „kilku” MiG potrzeba 80 milionów lewów. Rozpatrywana jest opcja prac przy tylko dwóch maszynach, to miałoby pochłonąć 24 miliony lewów (49 mln PLN). Prace mogłyby być przeprowadzone jeszcze w tym roku, aby zagwarantować zdolność do narodowego air policing w roku przyszłym. Oddzielną kwestią jest, czy Bułgaria dysponuje środkami nawet na remont tych dwóch MiGów. Minister nie odpowiedział jednoznacznie, jednak dodał, że problemem są środki na remont silników RD-33, których koszt to przynajmniej 3 miliony lewów za sztukę (można przypomnieć, że w Polsce remontami MiG-29 zajmują się zakłady w Bydgoszczy, ale już silników warszawski WZL). W tym miejscu ważna uwaga, z kontekstu wynika, że podane ceny odnoszą się do propozycji rosyjskiej, uznanej za trzykrotnie zawyżoną. Prawdopodobieństwo, że to polskie zakłady otrzymają zlecenie na remont MiG-29 jest także takie, że Nenczew kilka dni temu także w wywiadzie deklarował, że najprawdopodobniej zlecenia nie otrzymają Rosjanie. Kwestia staje się dla Bułgarii pilna, bowiem umowa z RSK MiG na wsparcie ich samolotów wygasa 9 września.
Inną ewentualnością niż remont własnych samolotów jest ustanowienie na terytorium Bułgarii lotniczej misji sojuszniczej na wzór Baltic Air Policing. Jak zauważył minister Nenczew to także koszt, w przypadku państw nadbałtyckich, z ich budżetów wydatkowane jest 5 milionów euro rocznie. Takie rozwiązanie przewodniczący parlamentarnej komisji obrony generał w stanie spoczynku Miho Mihow nazwał jako „niedopuszczalne i haniebne dla Bułgarii”. Należy w tym miejscu dodać, że tymczasowo Bułgarów wspierają amerykańskie myśliwce F-15, docelowo jednak prawdopodobne jest zlecenie na remonty MiGów, z dużą szansą na Bydgoszcz.
(MC)