2013-01-12 10:24:18
Francuzi weszli – interwencja w Mali
Wśród typowo politycznej słownej nagonki – terroryści, handlarze narkotyków, ekstremiści – prezydent Francuzów Francoise Hollande zainaugurował francuską interwencję wojskową w Mali. Regionie tradycyjnie związanym z interesami francuskimi. Działania mają również na celu osłonę blisko 6 tysięcznej społeczności z paszportami francuskimi a zamieszkującymi w Mali. Operację wymusili zbuntowani Tuaregowie (oraz terroryści, handlarze, itd.), którzy po kilku miesiącach mniej lub bardziej przestrzegane rozejmu przeszli do lokalnej ofensywy walcząc o strategiczne (chociaż, które miasto na terenie pustynnym takim nie jest?) miasto Konna.
Jak informowaliśmy już wczoraj o poranku, w Mali lądowały samoloty transportowe C-160 Transall. Kolejne doniesienia wskazywały na pojawienie się w tym kraju 4 (?) śmigłowców – potwierdzili to także Amerykanie z US Africom. Raczej nie ma mowy o dużych oddziałach wojskowych. Aktualne działania Francuzów można zidentyfikować jako próbę okiełznania ofensywnego temperamentu rebeliantów. Kilka śmigłowców bojowych (np. Gazelle uzbrojone w ppk HOT) oraz rozlokowani w czołówkach armii malijskiej obserwatorzy i sekcje naprowadzania lotnictwa wskazują newralgiczne cele u przeciwnika. Niewielu, dysponujących przewagą techniczną żołnierzy francuskich może tego dokonać.
Na praktyczne wyeliminowanie rebelii , przynajmniej w zakresie interesującym świat zachodni, bo raczej trudno nie zgodzić się z opinią, że Tuaregowie pewne prawo do samostanowienia także mają, będziemy musieli jeszcze poczekać. Taka operacja będzie, w Mali zebrali się ekstremiści z regionu (Algieria, Libia). Chociaż krajów upadłych lub bliskich upadkowi w Afryce nie brakuje, to jednak ten znajduje się zbyt blisko basenu Morza Śródziemnego i zbyt blisko interesów Francji.
Na chwilę poczekajmy na konferencje prasową francuskiego ministra obrony zapowiedzianą lada minuta, być może padną konkretniejsze informacje na temat wydarzeń ostatnich 24 godzin.
(MC)