2014-07-16 11:20:30
Rosyjskie radary wrócą na Kubę
Jednym z punktów rozmowy prezydenta Putina podczas wizyty w Hawanie była kwestia utworzenia na Kubie rosyjskiego centrum rozpoznania radiotechnicznego. Rozmowy w tej sprawie nabrały szczególnej dynamiki w tym roku.
Do tego celu wykorzystana zostanie infrastruktura w Lourdes, odległa o tylko 160 kilometrów od wybrzeży amerykańskiego stanu Floryda. Oficjalnie była wykorzystywana przez Rosję do 27 stycznia 2002 roku jako spadek po systemie radzieckim. Rosjanie wykorzystywali ośrodek do przechwytywania danych z amerykańskich satelitów, systemów komunikacji i łączności naziemnej czy instalowanej na okrętach. W 1993 roku ówczesny minister obrony Kuby, Raul Castro miał nawet powiedzieć, że 75% rosyjskich informacji pochodzi własnie z umieszczonych na Kubie instalacji. Utrzymwywanie blisko 1000 specjalistów oraz roczny koszt rzędu 20 miliardów rubli trudny był do podźwignięcia na przełomie wieku. Sama płatność dla Kubańczyków z tytułu obecności wynosiła 200 milionów USD rocznie. Z obiektów więc zrezygnowano. Dziś jest inna sytuacja finansowa Rosji, zmieniły się także jej ambicje. Rosja chce być jednym z biegunów świata, do czego powrót na Kubę może się przysłużyć.
Co w zamian otrzyma Kuba? Nie bez powodu przekazy z efektów wizyty prezydenta Putina w Hawanie mówią o redukcji kubańskiego długu wobec Rosji o 90%, czyli konkretnie 32 miliardy USD. Pozostałe 10% Kuba spłaci w ratach półrocznych w ciągu najbliższej dekady. Podczas Zimnej Wojny zawsze doskonale się miały wszelkie autorytaryzmy czy nawet totalitaryzmy.
(MC)