Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2014-03-04 20:40:01

"Niewidoczni ale obecni" oraz "Widoczni ale nieobecni"

     Szwedzki dowódca sił zbrojnych przyznaje, że podległe mu wojska odpowiednio przygotowały się do większej aktywności wojsk rosyjskich w rejonie Morza Bałtyckiego. Amerykański sekretarz stanu John Kerry, na pytanie o dwa amerykańskie lotniskowce kierujące się w stronę Morza Czarnego, zapalczywie nie zaprzecza, przypomina tylko jak groźne jest działanie Rosji wobec Ukrainy, także dla samej Rosji. W Polsce sytuacja jest całkowicie odmienna, począwszy od ministra obrony, poprzez najważniejszych dowódców i skończywszy na wojskowych rzecznikach prasowych wszyscy zapewniają – u nas nic specjalnego się nie dzieje.

Czy wszystko powinniśmy dementować? fot. 7. Brygada Obrony Wybrzeża.

   Dementi mają duży związek z alarmem przewrażliwionych obywateli, a to fotografujących bojowe wozy piechoty BWP-1 na stacji w Lęborku, czy kolumny Rosomaków w polskim „zagłębiu Rośków”, jakim jest północno-zachodni region Polski (dwie brygady wyposażone w te pojazdy - 12. i 17.). Czy natychmiastowe zaprzeczanie przez rzecznika MON praktycznie wszystkiemu, z czym mamy do czynienia na Twitterze i innych kanałach informacji jest słuszne?

   Moim zdaniem nie do końca. Nie chodzi bowiem o przekaz kierowany do polskiego obywatela, w stylu kampanii medialnej z jaką mamy do czynienia w tych dniach (o ironio losu) w telewizji. Słowa „czasem niewidoczni - zawsze obecni” brzmią niczym oficjalny komunikat MON wobec rosyjskiej aktywności na terenie Ukrainy. Wolałbym inny komunikat. Informację o realizowanych lotach samolotów F-16 Jastrząb nad Polską, o wyjściu w morze okrętowej grupy zadaniowej - w ramach planowanych od wielu miesięcy ćwiczeń i zadań szkoleniowych. O strzelanach bojowych, żołnierzy z 21. Brygady Strzelców Podhalańskich z Przemyśla i szkoleniu polsko-litewsko-ukraińskiej jednostki (formułę tej ostatniej krytykowałem). W końcu może przewiózłbym jednym transportem kolejowym przez środek Warszawy kompanię zmotoryzowaną z wspomnianej 17. Brygady Zmechanizowanej – a jej żołnierzy wysłał na zwiedzanie stolicy, tak jak zrobią to amerykańscy marynarze z lotniskowca USS George H.W. Bush w greckim Pireusie. A w rzeczywistości rozpocząłbym intensywny nasłuch radioelektroniczny, uruchamiając pasywne systemy o nazwach Breń, Gunica, MZRiASR czy MSR-W. Trwające od kilku dni działania za naszą wschodnią i północno-wschodnią granicą są przecież bardzo dobrą okazją do budowy własnej narodowej bazy danych o systemach uzbrojenia i sprzętu potencjalnego przeciwnika. Zapewne szefostwo MON wie o tkwiących w podporządkowanych jednostkach możliwościach.

   Wszystko to po to, by ci daleko na wschodzie zobaczyli to co muszą, czyli jakie szaleństwo wywołują swoimi działaniami u swoich sąsiadów. I po to by ci bliżej na wschodzie wiedzieli, że ktoś nie tylko „głęboko jest zaniepokojony”, ale prezentuje solidarność w czasach, gdy karabin i mundur (najlepiej bez znaków szczególnych) stają się istotnym elementem polityki. W końcu, niech ci z Zachodu zrozumieją, że trzeba za problem się zabrać, bo ułańska fantazja niektórych wyrwie ich własnych obywateli z błogiego spokoju i samozadowolenia.

   Należy przesłać pewne sygnały tym, którzy je jasno zrozumieją. Bez zasłaniania się brakiem decyzji w dowództwach sojuszniczych i oczywiście robić swoje będąc tym "niewidocznym".

Mariusz Cielma




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Pierwsze testy amunicji 155 mm od Grupy WB

Pierwsze testy amunicji 155 mm od Grupy WB

Pierwsze testowe strzelania za nimi, w przyszłym roku powinien zakończyć się etap certyfikacji, po którym nastąpi produkcja seryjna. Podczas podsum...

więcej polecanych artykułów