2014-06-05 15:45:10
System Wisła jak rzeka obietnic?
Proces wyboru systemu obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej średniego zasięgu znany pod kryptonimem Wisła po zakończeniu dwóch dialogów technicznych wkracza w fazę decyzji. W najbliższym czasie możemy spodziewać się ogłoszenia przez Inspektorat Uzbrojenia postępowania w tej sprawie. Wstępne oferty składane przez potencjalnych wykonawców są coraz bardziej interesujące i mocno uwzględniają wymóg polonizacji systemu, zarówno w zakresie produkcji, współpracy naukowo-badawczej oraz transferu nowoczesnych technologii. Jednocześnie wzrasta intensywność działań lobbystów oraz polityków poszczególnych krajów wspierających własne firmy, które uczestniczyć będą w polskim przetargu. Czy już dzisiaj jest możliwe wskazanie najlepszej oferty lub tej z największymi szansami na zwycięstwo?
Najważniejszym programem Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2013-2022 jest budowa systemu obrony powietrznej i przeciwrakietowej. Zgodnie z zapisami uchwały Rady Ministrów z dnia 17 września 2013 roku w sprawie ustanowienia programu wieloletniego "Priorytetowe Zadania Modernizacji Technicznej SZ RP w ramach programów operacyjnych", na realizację tego celu do 2022 roku planuje się przeznaczyć kwotę 26,4 mld PLN. Najdroższym i najbardziej skomplikowanym elementem tych planów jest pozyskanie systemu obrony powietrznej o kryptonimie Wisła, którego zadaniem będzie zapewnienie wybranym obiektom obrony przeciwrakietowej (zwalczanie pocisków balistycznych krótkiego i częściowo średniego zasięgu) i przeciwlotniczej na dystansach do 100 km. Zgodnie z obowiązującymi planami, do 2022 roku planuje się pozyskanie sześciu baterii tych systemów.

Podstawowym uzbrojeniem dywizjonów przeciwlotniczych sił powietrznych są zestawy Newa-SC - choć zmodyfikowane, nie spełniają już w żadnym wypadku wymogów zwalczania dwóch typów najgroźniejszych celów - rakiet balistycznych i pocisków manewrujących. Przyszły system Wisła ma być zdolny do przechwytywania obu typów tych celów jednocześnie. fot. Andrzej Nitka.
Proces pozyskania Wisły poprzedziły już dwa dialogi techniczne przeprowadzone przez Inspektorat Uzbrojenia (IU). Pierwszy z nich dotyczył możliwości taktyczno-technicznych oferowanych systemów i przeprowadzony został w dniach od 26 czerwca do 30 września 2013 roku. Do udziału w nim zgłosiło się aż 14 podmiotów. Drugi etap dialogu technicznego obejmujący współpracę techniczno-przemysłową przeprowadzono w marcu tego roku. Udział w nim wzięły już tylko cztery podmioty:
- konsorcjum którego liderem jest Polski Holding Obronny (PHO) wraz z europejskim koncernem MBDA, francuskim Thales oraz krajowym konsorcjum OPL, oferujące spolonizowaną wersję systemu SAMP/T. Konsorcjum OPL zostało powołane do życia w dniu 19 marca 2013 roku podczas Dni Przemysłu 2013, a jego uczestnikami są krajowe firmy sektora zbrojeniowego,
- amerykański koncern Raytheon oferujący system Patriot,
- amerykańsko-niemiecko-włoskie konsorcjum MEADS International oferujące system MEADS (Medium Extended Air Defence System),
- rząd Izraela reprezentujący własnych producentów systemów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych.
Zgodnie z przyjętym harmonogramem do dnia 30 czerwca 2014 roku IU planuje zakończyć opracowywanie dokumentów fazy analityczno-koncepcyjnej, co umożliwić powinno uruchomienie postępowania przetargowego w drugiej połowie roku. Zbliżające się rozstrzygnięcie postępowania spowodowało w ostatnim czasie znaczące nasilenie się kampanii medialnej prowadzonej przez poszczególnych oferentów. Praktycznie co kilka dni, zarówno w mediach krajowych jak i zagranicznych, można zapoznać się z artykułami dotyczącymi poszczególnych propozycji. Obecnie producenci nie poprzestają jedynie na przedstawieniu zalet swoich produktów, coraz częściej dochodzi do negowania możliwości systemów konkurencji.
Ciekawym przykładem może tu być ostatnia medialna "dyskusja" zainicjowana przez niemieckiego analityka dr Johna C. Hulsmana, wykazującego wady systemu MEADS i zalety systemu Patriot, na którą odpowiedzi udzielił z kolei prezydent koncernu MEADS International, Dave F. Berganini. Oba artykuły opublikowane zostały w "The Washington Examiner". Również w tym samym czasie w „Washington Times” ukazał się tekst Jefreya Starra, emerytowanego pracownika Departamentu Obrony, opatrzony jakże wymowną grafiką ukazującą kontenery rakiet systemu Patriot na tle biało-czerwonej flagi i orła w koronie.
Już sam tytuł artykułu dr Hulsmana "USA nie mogą być teraz papierowym tygrysem w obronie rakietowej" może wywołać zainteresowanie. Na wstępie autor odnosi się do sytuacji na Ukrainie i informuje, że jego zdaniem odpowiedzią na te wydarzenia ma być między innymi budowa polskiego systemu obrony powietrznej. W dalszej części możemy przeczytać, że "nic więc dziwnego, że tradycyjny amerykański lider, producent systemu obrony powietrznej Patriot, został wybrany do grona finalistów [prowadzonego w Polsce postępowania – przyp. DzZ]. Znacznie bardziej dziwne, że Biały Dom dał pozwolenie firmie Lockheed Martin na alternatywne zaoferowanie Warszawie w postępowaniu na Tarczę Polski konkurencyjnego systemu MEADS. [...] MEADS nie może być dobrą propozycją dla Polski ponieważ nie istnieje. Powtórzę, że według mnie lepszym rozwiązaniem jest zaoferowanie tradycyjnego, amerykańskiego systemu obrony powietrznej Patriot, ponieważ on istnieje". W dalszej części artykułu autor przypomina o rezygnacji z rozwoju systemu MEADS przez amerykańską armię oraz niewielkich szansach na jego produkcję przez Niemcy i Włochy. Jednocześnie podkreśla, że system Patriot ma gwarancję finansowania jego rozwoju oraz perspektywę użytkowania przez amerykańską armię co najmniej do 2048 roku. W jednej z konkluzji stwierdza, że "MEADS jest papierowym systemem – nigdy nie został wdrożony w realnym świecie i z pewnością nie zostanie wdrożony w przyszłości – za to zagrożenia pochodzące od Putina są prawdziwe". Opublikowany artykuł ma wskazywać, że w związku z sytuacją, która powstała w Europie Wschodniej po rozpoczęciu kryzysu ukraińskiego, dla dobra Sojuszu Północnoatlantyckiego, Polska powinna kierować się zasadami logiki i nie tracić czasu na wdrażanie tak ryzykownego systemu, jakim jest zdaniem autora MEADS.

Niemiecki radar systemu Patriot na pozycji bojowej w Turcji. Plusem systemu obrony powietrznej Raytheon jest to, że jego eksploatacja i stopniowa modernizacja będzie trwała jeszcze 30 lat, takie są deklaracje głównego użytkownika - US Army. Poza tym trudno uznać, że państwa takie jak Japonia, Zjednoczone Emiraty Arabskie, czy Kuwejt nie będą oczekiwały modernizacji systemu w przyszłości. fot. Ministerstwo Obrony Turcji.
W reakcji na ten artykuł, kilka dni później odpowiedź opublikował koncern MEADS. Z jej pełną treścią można zapoznać się także na polskiej stronie internetowej konsorcjum. Prezydent Berganini oświadcza, że John Hulsman w swoim artykule nie ma racji. Pisze także, że "fakty są takie, że MEADS – zbudowany w celu zastąpienia Patriotów w USA i Niemczech – przeprowadził trzy udane próby w locie, w tym w listopadzie ubiegłego roku pierwsze w historii podwójne przechwycenie rakiety balistycznej i celu powietrznego. Jak na papierowy system, to bardzo dobry wynik. I zarazem jest to osiągnięcie, któremu nie jest w stanie dorównać Patriot". W podsumowaniu możemy przeczytać, jak "na ironię zakrawa fakt, że polskim mediom w marcu przedstawiono nowy, nieistniejący jeszcze projekt Patriota Nowej Generacji (Next-Gen Patriot). Zastanawiające jest to, że na ten „nowy system Patriot” składają się akurat nowoczesny 360-stopniowy radar, otwarta architektura i zdolności wielofunkcyjne, które dotąd zademonstrował wyłącznie MEADS. To Patriot Nowej Generacji jest w istocie papierowym tygrysem. Wiele elementów Patriota Nowej Generacji, wraz z metką z ceną za jego budowę, zostało zaoferowanych Niemcom i przyjęto je bez entuzjazmu".
Jak pokazuje opisany przykład, walka o polski kontrakt na system Wisła staje się coraz bardziej zacięta. Poza działaniami medialnymi, strony prowadzą także zakulisowe działania zmierzające do osłabienia lub eliminacji konkurencji. Niedawno informowaliśmy, że ze względu na presję amerykańską, Izrael prawdopodobnie zrezygnuje ze złożenia w zbliżającym się postępowaniu własnej oferty systemu David's Sling. Choć są to tylko nieoficjalne przekazy, to wydają się prawdopodobne. Jeżeli dojdzie do takiej sytuacji w rozpoczynającym się przetargu liczyć się będą tylko trzy oferty: amerykańska (Patriot), amerykańsko-europejska (MEADS) i europejska (SAMP/T).
Na przebieg zbliżającego się postępowania istotny wpływ może mieć zmiana sytuacji międzynarodowej w regionie wynikająca z kryzysu na Ukrainie i różny poziom reakcji na jego przebieg ze strony sojuszników. Ten wydźwięk jest szczególnie jaskrawy, gdy porównamy reakcję Stanów Zjednoczonych i europejskich partnerów z NATO. Jest kilka powodów, że ta reakcja wygląda tak a nie inaczej, jednak jest istotną nauką dla polskich decydentów. Pojawiają się na przykład sygnały - wystarczy przypomnieć niedawny wywiad Ministra Sikorskiego udzielony francuskiemu dziennikowi "Le Monde" - że Polska nie jest zadowolona z kontynuacji przez stronę francuską programu sprzedaży Rosji zaawansowanych okrętów desantowych typu Mistral, co może przełożyć się na mniejsze szanse systemu SAMP/T. Podobna sytuacja dotyczy systemu MEADS, jego wybór bowiem oznacza konieczność współpracy z Niemcami, państwem którego postawa w stosunku do postulatów wzmocnienia NATO na wschodzie i zwiększenia środków finansowych na obronę wśród państw Sojuszu jest sprzeczna z polskimi oczekiwaniami, a nawet interesem narodowym.
W związku z powyższym, a także z powodu planów budowy amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce, coraz większego znaczenia nabiera współpraca wojskowa ze Stanami Zjednoczonymi. W bieżącym roku byliśmy świadkami kilku istotnych spotkań oficjeli, a ich kulminacją jest przyjazd prezydenta Baracka Obamy do naszego kraju. Podczas zakończonej właśnie wizyty w Polsce, nie zabrakło rozmów na temat współpracy wojskowej obu krajów, w tym prawdopodobnie na temat tarczy antyrakietowej oraz jej narodowego, polskiego elementu. Polityczno-strategiczne wybory Polski mogą sprzyjać więc ofertom w których zaangażowane są firmy amerykańskie. Jednym z argumentów za wyborem amerykańskich systemów może być zapewnienie kompatybilności polskiego systemu obrony powietrznej z amerykańskimi bateriami systemów Patriot. W razie potrzeby mogłyby one wzmocnić potencjał obronny Polski, tak jak obecnie robią to amerykańskie samoloty F-16 stacjonujące w Łasku, ten przypadek był podkreślany także przez ministra obrony Tomasza Siemoniaka. Nie bez znaczenia może być także fakt, że wykonawcą amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce będą koncerny Lockheed Martin (system Aegis Ashore) i Raytheon (pocisk SM-3 Block IIA), będące konkurentami w polskim postępowaniu.

Najbardziej zaawansowanym systemem oferowanym Polsce wydaje się MEADS z pociskami PAC-3 MSE, nie ma jednak nadal pewności, czy będzie on produkowany - fot. Lockheed Martin.
Na niekorzyść systemu MEADS wpływa za to brak jak dotychczas wiążących decyzji ze strony Niemiec (w tym kraju MEADS jest znany jako TLVS - Taktisches Luftverteidgungssystem) i Włoch co do planów pozyskania tego systemu na własne potrzeby. Trudno wyobrazić sobie wybór oferty przez nasz kraj, bez wiążących kroków o jego produkcji przez co najmniej jedno z wymienionych państw. W przyszłości jednak wykorzystanie MEADS lub opracowanych w trakcie programu jego składowych przez oba te kraje wydaje się wysoce prawdopodobne. Włosi nadal deklarują chęć pozyskania systemu dla własnych sił powietrznych (wojska lądowe używają SAMP/T) i decyzja w tej sprawie ma zostać ogłoszona w najbliższych miesiącach. Niestety ograniczenia włoskiego budżetu obronnego w ostatnim czasie mogą przełożyć się na wolne tempo realizacji programu.
W Niemczech sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Od 2013 roku niemieckie siły powietrzne eksploatują dwanaście bojowych (oraz dwie szkolne) baterii Patriot zmodernizowanych do wersji mogącej używać rakiet przeciwbalistycznych PAC-3. Będąc uczestnikiem programu MEADS (TLVS), Niemcy realizowały także narodowy program pocisku przeciwlotniczego IRIS-T SL. Był on częściowo, bo kwotą 133 mln euro, finansowany ze środków niemieckich przeznaczonych na MEADS. Chodziło i chodzi bowiem o koszty. Przewidziany dla MEADS pocisk przeciwrakietowy PAC-3 MSE (Missile Segment Enhancement) charakteryzuje się wysoką ceną jednostkową na poziomie 3,7 mln euro, natomiast rakieta IRIS-T SL raptem 400 tys. euro. Ten drugi zwalczać ma cele o „niższym stopniu zagrożenia”, takie jak samoloty załogowe, bezzałogowce czy pociski manewrujące. Nie podjęto jeszcze ostatecznej decyzji, ale Bundeswehra opracowała pięć opcji dotyczących przyszłości obrony powietrznej – od modernizacji Patriota po zakup całkowicie nowego systemu. W wizji Luftverteidigungsverbund 2020 (Obrona Powietrzna 2020) prawdopodobnie zastosowany zostanie wariant pośredni, tj. wykorzystanie doświadczeń i elementów z programu MEADS do podniesienia możliwości Patriotów. To na co zwraca się uwagę, to prawie pewne wykorzystanie stacji radiolokacyjnej kontroli ognia MFCR (Multifunction Fire Control Radar) i systemu dowodzenia BMC4I (Battle Management Command, Control, Communications, Computers and Intelligence). Ze względów ekonomicznych w początkowym etapie do zmodyfikowanego systemu Niemcy będą mogli wykorzystać posiadane wyrzutnie i pociski PAC-3 CRI (Cost Reduction Initiative), a nowszą i droższą wersję pocisku PAC-3 MSE pozyskiwać systematycznie w miarę dostępnych środków, wespół z lżejszymi IRIS-T SL. Drugą możliwą, ale mniej prawdopodobną opcją w Niemczech, pozostaje modernizacja posiadanych baterii systemu Patriot poprzez wdrożenie nowej wersji wspomnianego i oferowanego także Polsce systemu "Patriot Nowej Generacji". Jakie będą ostatecznie decyzje naszego zachodniego sąsiada, dowiemy się prawdopodobnie pod koniec tego roku.
Na osłabienie pozycji konsorcjum oferującego system SAMP/T mogą wpłynąć dodatkowo ostatnie doniesienia o propozycji MON, dotyczące rezygnacji przez Polski Holding Obronny z udziału w postępowaniu w konsorcjum z firmami MBDA i Thales. Za decyzją taką może stać chęć włączenia PHO – a już wkrótce zapewne Polskiej Grupy Zbrojeniowej – do negocjacji w zakresie współpracy przemysłowej w planowanym postępowaniu także z pozostałymi oferentami. Krok taki może być niezbędny dla efektywnego wykorzystania impulsu technologicznego. Wydaje się, że udział PHO w postępowaniu jako członka jednego z konkurujących ze sobą oferentów mógłby takie negocjacje utrudnić lub nawet uniemożliwić.
Tymczasem sami oferenci próbują zachęcić do wyboru swoich systemów także poprzez ogłaszanie kolejnych sukcesów związanych z prowadzonymi pracami rozwojowymi lub rezultatami testów. I tak podczas salonu lotniczego ILA 2014 w Berlinie koncern MEADS ogłosił uzyskanie certyfikatu NATO na system identyfikacji radiolokacyjnej „swój-obcy” IFF Mark XIIA Mode 5. Natomiast twórcy SAMP/T pochwalili się dwoma udanymi odpaleniami pocisków Aster 30 w warunkach zbliżonych do bojowych. W trakcie przeprowadzonej próby, systemy wojsk lotniczych Francji i wojsk lądowych Włoch, wystrzeliły po jednym pocisku rakietowym do dwóch bezzałogowych statków powietrznych. Ten test interoperacyjności zakończył się sukcesem, bowiem obydwie rakiety przechwyciły cel. O tym, że próba ta była także elementem walki o Wisłę może świadczyć fakt, że odbyła się ona w obecności dwóch przedstawicieli polskiego resortu obrony.

Konsorcjum MEADS proponuje - obok drogich rakiet PAC-3 MSE - również rozwijane przez Niemcy tańsze pociski systemu IRIS-T SL, dedykowane do zwalczania samolotów, bezzałogowców i pocisków manewrujących. fot. Diehl.
Jedną z kluczowych kwestii wyboru wykonawcy systemu Wisła, jest zakres polonizacji jego elementów. Była ona głównym tematem drugiego etapu przeprowadzonego przez IU MON dialogu technicznego. Wymóg strony polskiej, jak największego udziału krajowego przemysłu obronnego, doprowadził do przedstawienia znacznie ciekawszych ofert w stosunku do tych, które proponowano w pierwszym dialogu technicznym. Warto się jednak zastanowić, na ile złożone propozycje są realne, a na ile są jedynie obietnicami bez pokrycia lub obarczonymi dużym ryzykiem realizacji. W związku z podaniem do publicznej wiadomości jedynie zakresu wstępnych ofert złożonych przez koncern Raytheon, konsorcjum PHO/OPL/MBDA/Thales oraz MEADS International, w ocenie pominięta zostanie propozycja rządu Izraela, która prawdopodobnie i tak nie przełoży się na ofertę przetargową. Poszczególne propozycje można ocenić pod względem tego, co systemy te oferują już dzisiaj i co mogłoby być produkowane w naszym kraju po transferze technologii oraz co jest na razie jedynie obietnicą – plany rozwojowe, współpraca naukowo-badawcza, produkcja elementów jeszcze nie opracowanych.
Pociski
Najwięcej emocji budzi udział polskich firm w produkcji pocisku rakietowego. Osiągnięcie nieformalnie wymaganego 50% progu polonizacji nie będzie możliwe bez krajowej produkcji w tej dziedzinie. Wydaje się, że zdecydowanie najwięcej oferuje tutaj konsorcjum PHO/OPL/MBDA/Thales obiecujące produkcję w Polsce wielu podzespołów pocisku Aster 30 Block 1 oraz jego montaż końcowy w Zakładach Metalowych Mesko S.A. w Skarżysku-Kamiennej. Co istotne, Polska otrzymałaby także dostęp do kodów źródłowych pocisku. Ich wykorzystanie byłoby faktycznie bardziej skuteczne, jeżeli w procesie produkcji i udoskonaleń zaangażowany zostanie polski personel inżynierski. Warto także odnotować samą niejasność terminu „polonizacja” i to, w jakim stopniu będzie to realny wkład produkcyjny, a na ile jego wartość osiągana będzie poprzez „przeliczniki”.
Aster 30 Block 1 jest najnowszą produkowaną obecnie wersją pocisku dla systemu SAMP/T. Rakieta przeznaczona jest do zwalczania celów aerodynamicznych i obiektów balistycznych o zasięgu do 600 km. Posiada aktywny radiolokacyjny system samonaprowadzania z radiokorekcją i cechuje się wysoką manewrowością dzięki wyposażeniu w kombinowany aerodynamiczno-gazowy układ sterowania nazywany PIF-PAF z silniczkami korekcyjnymi z dyszami na powierzchniach aerodynamicznych, dzięki czemu zapewnia zniszczenie celu poprzez bezpośrednie trafienie – Hit-to-kill. Za pociskiem Aster 30 przemawia także możliwość jego zastosowania w morskiej wersji systemu obrony powietrznej PAAMS, który mógłby stać się wyposażeniem planowanych do budowy okrętów obrony wybrzeża określanych kryptonimem Miecznik, a które zakłada się wyposażyć w „system obrony powietrznej średniego zasięgu”. Pociski amerykańskiej konkurencji nie są wykorzystywane w morskich systemach obrony powietrznej. Oferta spolonizowanego systemu SAMP/T, poza częścią produkcyjną, zawiera także część badawczo-rozwojową. Obecnie najsłabszą stroną europejskiego systemu wydaje się zdolność do zwalczania pocisków balistycznych. Choć ma on pewne możliwości w tym zakresie, to są one ograniczone. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę MBDA i od 2008 roku prowadzi prace nad rakietą w wersji rozwojowej, dostosowaną do zwalczania pocisków balistycznych o zasięgu do 1000 kilometrów. Nowa odmiana posiadająca oznaczenie Aster 30 Block 1NT (Nouvelles Technologies) ma mieć zmodyfikowaną głowicę radiolokacyjną. Dzięki temu jej możliwości w zakresie zwalczania pocisków balistycznych powinny osiągnąć poziom zbliżony (lub wyższy) do pocisku PAC-3 MSE. Polsce proponuje się udział w pracach naukowo-badawczych i przyszłej produkcji tego pocisku. Planowane przez nasz kraj pozyskiwanie baterii Wisła od 2018 roku powoduje kłopotliwym zakup rozwiniętej wersji SAMP/T, prawdopodobnie w momencie podjęcia procesu produkcyjnego nie będzie gotowego pocisku, ani dedykowanego do niego nowego radiolokatora. Początkowe użytkowanie wersji Block 1, następnie także wersji NT z wszelkimi tego konsekwencjami zmian wiązać się musi ze zwiększonymi kosztami, a na to nie jesteśmy przygotowani.

Konsorcjum europejskie w którym uczestniczą: PHO, MBDA, Thales i konsorcjum OPL oferuje spolonizowaną wersję systemu SAMP/T z pociskiem rakietowym Aster 30 Block 1. Wersja Block 1NT ma charakteryzować się zbliżonymi do amerykańskiego pocisku PAC-3 MSE możliwościami przechwytywania celów balistycznych - fot. MBDA.
W przypadku systemu Patriot i MEADS oferta polonizacji produkcji najnowszych pocisków nie jest już tak rozbudowana. Dla obu tych systemów najnowocześniejszym, wprowadzanym do produkcji seryjnej przez koncern Lockheed Martin, pociskiem jest PAC-3 MSE. Niestety, w dotychczasowych ofertach proponuje się Polsce jedynie zakup tych pocisków, bez możliwości produkcji, o kodach źródłowych nie wspominając. Rząd amerykański nie wyraził obecnie zgody na przekazanie technologii pocisku MSE. Nie można oczywiście wykluczyć, że w ostatecznej ofercie przetargowej i po negocjacjach między rządami obu państw i ten pocisk znajdzie się w zakresie współprodukcji, szczególnie w przypadku wyboru systemu MEADS i wejścia przez Polskę do grona udziałowców konsorcjum, jednak prawdopodobieństwo takiego kroku ze strony USA jest na razie małe.
Z tego powodu dla zapewnienia wymaganego poziomu polonizacji konsorcjum MEADS proponuje Polsce współprodukcję tańszej wersji pocisku PAC-3, znanej pod oznaczeniem PAC-3 CRI, będącej podstawowym obecnie wyposażeniem amerykańskich (i nie tylko) baterii Patriot PAC-3. W Polsce możliwa byłaby produkcja podzespołów tego pocisku, jego montaż końcowy i testy odbiorcze. Według deklaracji przedstawicieli MEADS International, linia montażu PAC-3 CRI byłaby drugą na świecie i jedyną w Europie. Pocisk ten, produkowany przez koncern Lockheed Martin, dedykowany jest do obrony przed pociskami balistycznymi o zasięgu do 1000 km (a więc większym niż Aster 30 Block 1), jednocześnie ma ograniczenia w zwalczaniu celów aerodynamicznych, głównie ze względu na zbyt mały zasięg. Dlatego w bateriach Patriot do zwalczania tego typu celów stosuje się pociski PAC-2 GEM-T (Guidance Enchanced Missile-Tactical), które są lepiej do tego przystosowane. Zarówno PAC-3 CRI, jak i PAC-3 MSE (podobnie jak Aster 30 Block 1) posiadają aktywny, radiolokacyjny (pracujący w częstotliwości Ka) system samonaprowadzania z radiokorekcją. Wyposażono je w poprzeczne silniczki manewrowe Attitude Control Motors (ACM) zapewniające wysoką manewrowość i możliwość bezpośredniego trafienia w cel. A czym różnią się od siebie obie wersje pocisków PAC-3? Pocisk w wersji MSE posiada nowy dwuzakresowy silnik rakietowy, który zwiększa o połowę jego zasięg i umożliwia zwalczanie celów na większym pułapie. Kolejną modyfikacją jest zwiększenie powierzchni sterowych, co ma znacznie poprawić manewrowość na dużych wysokościach i umożliwić lepszą zdolność zwalczania szybszych i nowocześniejszych rakiet. Niestety system MEADS wyposażony tylko w pociski PAC-3 CRI miałby znacznie mniejsze możliwości od dedykowanej konfiguracji z rakietami PAC-3 MSE, w szczególności w zakresie zwalczania celów aerodynamicznych. Natomiast zakup konfiguracji tylko z rakietami MSE, choć wyjątkowo efektywnej, byłby równocześnie bardzo kosztowny (o czym wiedzą dobrze Niemcy przewidując uzupełnienie pocisków MSE rakietami IRIS-T SL) i nie pozwoli na osiągnięcie wymaganego poziomu polonizacji. Zdając sobie z tego sprawę, w tym miejscu przechodzimy do części oferty MEADS, która jak na razie jest tylko obietnicą.
Mowa tu o propozycji wspólnego opracowania, z przeznaczeniem do produkcji w Polsce, zupełnie nowego i taniego pocisku średniego zasięgu MCM (Medium Range Air Defence Complement Missile) dedykowanego do zwalczania celów aerodynamicznych, bez możliwości zwalczania celów balistycznych. Propozycja jest ciekawa, takiego pocisku bowiem brakuje w obecnej architekturze systemu. Prawdopodobnie jednak nie jest realna do zrealizowania w perspektywie do 2018 roku, kiedy rozpocząć się ma dostawa planowanych do pozyskania sześciu baterii systemu Wisła.
Koncern Raytheon, podobnie jak MEADS International, warunek odpowiedniego poziomu polonizacji pocisków proponuje spełnić, oferując produkcję podzespołów i montaż końcowy w Polsce starszej wersji pocisku, w tym przypadku PAC-2 GEM-T.

Firma Raytheon proponuje między innymi produkcję w Polsce widocznego na zdjęciu pocisku PAC-2 GEM-T, optymalizowanego do przechwytywania celów aerodynamicznych - fot. Raytheon.
Jest to najnowsza odmiana już dość długo eksploatowanego pocisku PAC-2, opracowanego przez Raytheona na potrzeby systemu Patriot, w którym wprowadzono zmiany umożliwiające lepsze przechwytywanie i niszczenie szybkich i małych celów klasy pocisk manewrujący. Pocisk dedykowany jest jednak obecnie głównie do zwalczania celów aerodynamicznych i tylko niektórych rodzajów celów balistycznych starszej generacji. W stosunku do rakiet PAC-3 nie posiada on aktywnej głowicy radiolokacyjnej, naprowadzany jest za to tradycyjną dla systemu Patriot metodą sygnałów sterujących ze śledzeniem celu przez pocisk, nazywaną TVM (Track via Missile). Pocisk PAC-2 jest także znacznie większy i cięższy od PAC-3 oraz nie posiada silniczków korekcyjnych ACM, przez co nie jest tak manewrowy. Ma za to większy zasięg i cięższą głowicę odłamkowo-burzącą z wymuszoną fragmentacją – rakieta nie przechwytuje obiektu w systemie Hit-to-kill, lecz zapalnik zbliżeniowy inicjuje wybuch obok celu. PAC-2 GEM-T stanowi obecnie wyposażenie amerykańskich baterii Patriot i jest przeznaczony do zwalczania celów aerodynamicznych. Poza możliwością produkcji rakiet PAC-2 GEM-T, koncern Raytheon oferuje Polsce także zakup pocisków PAC-3 MSE. Oba pociski się uzupełniają i tworzą optymalny system zwalczania zarówno celów aerodynamicznych jak i balistycznych. Jeśli koszty pozyskania pocisków PAC-3 MSE byłby dla Polski zbyt wysokie, opcjonalnie możliwe jest zaoferowanie także tańszej wersji PAC-3 CRI. Raytheon oferuje również wspólne opracowanie i produkcję w Polsce nowego "Niskokosztowego Systemu Przechwytującego" - Low Cost Interceptor (LCI), czyli taniego pocisku dedykowanego do zwalczania celów aerodynamicznych. Mógłby on w przyszłości zastąpić pociski PAC-2 GEM-T, a jego idea jest zbliżona do pocisku MCM oferowanego przez konsorcjum MEADS International. Podobnie jak w przypadku MCM, jest to na razie jednak jedynie obietnica o trudnym do określenia harmonogramie realizacji.
Pociski rakietowe są istotnym elementem oferowanych systemów, ale równie ważne są także stacje radiolokacyjne naprowadzania i wstępnego wykrywania celów oraz systemy dowodzenia i łączności.
Radiolokatory, systemy dowodzenia, łączność i nośniki
W przypadku systemu oferowanego przez konsorcjum PHO/OPL/MBDA/Thales prawdopodobnie możliwe będzie wykorzystanie w systemie krajowych systemów łączności, dowodzenia i stacji radiolokacyjnych wczesnego wykrywania. Gorzej wygląda kwestia zastąpienia wielofunkcyjnego radiolokatora MRI (Module Radar Identification) Arabel, odpowiedzialnego za wykrywanie i śledzenie celów oraz wstępne naprowadzanie rakiet Aster. Obecnie Polska nie produkuje porównywalnego radiolokatora, a nowo opracowywany dla systemu Wisła z dofinansowaniem ze środków NCBiR (w ramach konkursu 3/2012) ma być gotowy (zgodnie z wymaganiami konkursu) najszybciej w grudniu 2020 roku, co uniemożliwi jego wykorzystanie w sześciu bateriach systemu Wisła, które planuje się pozyskać w latach 2018-22. Ponieważ obecna stacja radiolokacyjna Arabel, dysponująca efektywnym zasięgiem śledzenia 80-90 km, będzie niewystarczająca dla nowej wersji pocisku Aster 30 Block 1NT, Polsce zaproponowano współpracę z firmą Thales w opracowaniu nowego radiolokatora, który mógłby zastąpić dotychczasowy radar Arabel w zestawach SAMP/T. Jest to niestety kolejna obietnica, której realizacja będzie problematyczna w krótkiej perspektywie czasowej. Jeśli dotrzymany ma zostać harmonogram dostaw pierwszych baterii Wisły od 2018 roku, to na opracowanie, przetestowanie, integrację i rozpoczęcie produkcji nowego radiolokatora konsorcjum będzie miało tylko 3-4 lat, a to prawdopodobnie za mało. Wyjściem z sytuacji może być więc albo dostarczenie dotychczasowych radiolokatorów Arabel, albo opóźnienie dostaw pierwszych zestawów, także do czasu wdrożenia nowych radiolokatorów ostrzegawczych serii GS, nad którymi pracuje firma Thales.
W przypadku radiolokatorów i systemu dowodzenia dla MEADS Polska może dołączyć do konsorcjum w zasadzie jedynie jako partner przemysłowy i uczestniczyć w współprodukcji systemu, bez polskiego udziału w fazie badawczo-rozwojowej. Kluczowe elementy systemu, czyli stacja radiolokacyjna MFCR i systemu dowodzenia BMC4I są już bowiem opracowane. Prawdopodobnie jedynie możliwe byłoby zastąpienie radiolokatora wstępnego wykrywania celów krajową konstrukcją. Oczywiście ze względów na otwartą architekturę systemu teoretycznie możliwe byłoby w przyszłości wykorzystanie opracowywanej z dofinansowaniem z NCBIR stacji radiolokacyjnej dla systemu Wisła. Wymagałoby to jednak testów i certyfikacji, za które musiałaby zapłacić prawdopodobnie strona polska. W dotychczasowej ofercie konsorcjum MEADS publicznie nie informowano o wsparciu wykorzystania w systemie polskich stacji radiolokacyjnych lub propozycji udziału polskich producentów w opracowaniu nowych rozwiązań w tym zakresie.

Przykład kampanii medialnej negującej możliwości konkurencji, czyli porównanie systemu Patriot do MEADS i SAMP/T według koncernu Raytheon. Warto zwrócić uwagę, że grafika zawiera jednak nieścisłości np. system MEADS posiada dwa, a nie trzy radary, za to baterie SAMP/T dostarczone Włochom i Francji mają jeden radiolokator, a nie dwa. Radar systemu Patriot z trzema nieruchomymi antenami jest natomiast na razie tylko prototypem. W rzeczywistości, obecnie w produkcji znajduje się radar AN/MPQ-65 o polu widzenia ograniczonym do 120 stopni w azymucie. Grafika - Raytheon.
A co w tym zakresie oferuje Polsce koncern Raytheon? Według najnowszej oferty Polska mogłaby uczestniczyć w opracowaniu i współprodukcji systemu „Patriot Nowej Generacji". W jego skład wchodzić ma nowy system dowodzenia i kierowania o otwartej architekturze CC2 (Common Command and Control) oraz nowy radiolokator wykrywania i śledzenia celów oraz naprowadzania rakiet o polu widzenia 360 stopni. Do oferty tej należy podchodzić jednak bardzo ostrożnie. Po pierwsze system ten jest na wstępnym etapie rozwoju (powstał dopiero pierwszy prototyp nowego radiolokatora) i trudno określić, ile czasu wymagać będzie jego ostateczne opracowanie i wdrożenie do produkcji, a to może przełożyć się na opóźnienie w dostawach. Po drugie nowy radiolokator zbudowany ma być z wykorzystaniem trzech anten, z których każda pokrywać ma strefę o polu widzenia 120 stopni. Rozwiązanie to wydaje się dobre pod względem wydajności i możliwości funkcjonowania systemu w przypadku zmasowanego ataku lotniczego (ciągłe promieniowanie w pełnym zakresie azymutu), ale jego koszty mogą być znacznie większe niż w przypadku radarów z obrotowym systemem antenowym zastosowanych w systemach MEADS i SAMP/T.
Prawdopodobnie dla wszystkich złożonych Polsce ofert możliwe będzie także wykorzystanie krajowych podwozi jako nośników poszczególnych elementów systemów (wyrzutni, radarów, stanowisk dowodzenia itp). Ten zakres polonizacji istotny z pewnością dla zakładów produkujących ciężarówki Jelcz, stanowić będzie jednak tylko niewielki procent kosztów całego systemu.

Radar kierowania ogniem Arabel systemu SAMP/T. Współpraca polskiego przemysłu z producentami europejskimi byłaby szczególnie korzystna w zakresie radiolokacji. Thales Group rozwija obecnie rodzinę radarów Ground Master/Ground Smarter o nowoczesnej modułowej konfiguracji Software Definied Radar. Stacje wczesnego wykrywania Ground Master osiągnęły już kilka znaczących sukcesów eksportowych - fot. Eurosam.
W końcu należy być także realistą jeśli chodzi o możliwości udziału krajowego potencjału naukowo-badawczego w opracowaniu nowych rozwiązań. Będą one przeznaczone na globalny rynek także dla pozostałych użytkowników Patriota, SAMP/T czy nawet i MEADS, koncerny mogą więc zlecić polskim instytutom i firmom jedynie opracowanie pewnych elementów systemu. Rzeczywistą korzyścią może być dostęp do wybranych technologii i włączenie polskiego przemysłu w łańcuch producentów poszczególnych elementów systemu.
Podsumowanie
Wszystkie przedstawione oferty mają swojej słabe i silne strony, a wybór zwycięzcy nie będzie prosty. Liderem polonizacji wydaje się nadal konsorcjum europejskie oferujące produkcję w Polsce większości elementów systemu i umożliwiające dostęp do jego kodów źródłowych. Dla obu amerykańskich systemów Polsce proponuje się jedynie produkcję niektórych elementów tych systemów, w tym starszych wersji pocisków i to bez dostępu do kluczowych technologii. Są one istotne, bowiem umiejętne ich wykorzystanie umożliwia rozwój pocisku i nadanie mu cech narodowych. Za możliwość zakupu najnowszych rakiet PAC-3 MSE przyjdzie Polsce słono zapłacić. Z drugiej strony jednak, są to prawdopodobnie najlepsze z oferowanych pocisków do zwalczania celów balistycznych. Za najnowocześniejszy technologicznie system można uznać MEADS, ale za to perspektywy jego produkcji nie są przesądzone i istnieje obawa, że to polska strona nieść będzie ciężar jego dopracowania i późniejszego rozwijania. Natomiast zaletą oferty koncernu Raytheon jest sprawdzony system wybrany przez wielu użytkowników, w tym armię Stanów Zjednoczonych oraz gwarancja jego dalszego rozwoju. Niestety jest to według stanu na dzisiaj (a nie według obietnic) także najstarszy system, posiadający pewne słabości i ograniczenia, do których należy zaliczyć radiolokator o sektorowym polu działania, zamkniętą architekturę częściowo opartą na starszych technologiach, np. w zakresie układu nadawczego radaru, czy rozbudowaną strukturę.
Prawidłowe i obiektywne porównanie ofert przedstawionych Polsce bez dostępu do ich niejawnych szczegółów nie jest jednak możliwe. Takiej oceny może dokonać tylko zespół specjalistów z Inspektoratu Uzbrojenia oceniający złożone propozycje i biorący udział w negocjacjach oraz testach.
Elementy systemów – konkurentów w programie Wisła:
| SAMP/T | Patriot | MEADS | |
| Radar wstępnego wykrywania | Brak | Brak | Surveillance Radar |
| Radar wstępnego wykrywania – w opracowaniu | Thales Ground Smarter 1000 | Nowy radiolokator 360-stopniowy | |
| Radar kierowania ogniem | MRI Arabel | AN/MPQ-65 | MFCR |
| Radar kierowania ogniem – w opracowaniu | Nowy radiolokator który zastąpi MRI Arabel | Nowy radiolokator 360-stopniowy | |
| Pociski | Aster 30 Block 1 | PAC-2 GEM-T, PAC-3 CRI, PAC-3 MSE | PAC-3 MSE, IRIS-T SL, możliwy PAC-3 CRI |
| Pociski – w opracowaniu lub planowane | Aster 30 Block 1NT | LCI | MCM |
Ujawnione informacje dotyczące elementów poszczególnych ofert należy traktować głównie jako elementy kampanii promocyjnej. O ostatecznej wygranej zadecyduje wiele czynników, spośród których możliwości techniczne systemu prawdopodobnie nie będą najważniejsze. Równie istotny będzie zakres współpracy przemysłowej i naukowo-badawczej oraz kwestia wyborów polityczno-strategicznych dokonanych przez najwyższe gremia państwa. Naszym zdaniem, w początkowym etapie postępowania korzystna, ze względu na największy zakres polonizacji, wydawała się oferta przygotowana przez konsorcjum europejskie, na czele z Polskim Holdingiem Obronnym. Obecnie jednak daje się zaobserwować przechylenie szali na stronę propozycji amerykańskich (MEADS i Patriot). Na to która z nich okaże się lepsza wpływ mogą mięć także decyzje polityczne, w tym te podjęte poza Polską – przykładowo bez zamówienia systemu MEADS przez Niemcy i Włochy jego wybór przez Polskę jest mało realny.
Istotnym problemem w prowadzonym przetargu jest pewna sprzeczność wymogu maksymalnej polonizacji, z zachowaniem krótkich terminów dostaw pierwszych baterii. Jest niemal pewne, że wiele z przedstawionych elementów poszczególnych ofert nie będzie mogło zostać zrealizowanych przed 2018 rokiem - mowa tu choćby o opracowaniu nowych "tanich" pocisków MCM, czy LCI - kiedy do SZ RP trafić powinny pierwsze baterie. Z drugiej strony wiadomo, że wraz z 2022 rokiem program Wisła się nie zakończy. Dla zapewnienia odpowiedniej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej konieczny będzie zakup kolejnych baterii, a z czasem zajdzie także potrzeba przeprowadzenia procesu modernizacji. Już się mówi o potrzebie pozyskania dwóch kolejnych, a wskazywana jako minimalna liczba modułów bateryjnych, w ograniczonym stopniu zapewniających spełnienie postulatu obrony kluczowych obiektów i obszarów kraju, wynosi 12. Przedstawiciele Ministerstwa Obrony Narodowej zapowiadają podpisanie umowy z wykonawcą systemu Wisła na początku 2015 roku, czyli praktycznie na samym końcu kadencji obecnego rządu, a to może być pretekstem do kwestionowania podjętych decyzji. Należy jednak mieć nadzieję, że do tego nie dojdzie, a przyjęty harmonogram pozyskania systemu zostanie dotrzymany. Ważne, aby decydenci dokonujący wyboru ofert prawidłowo ocenili ich realność, aby nie wygrały tylko obietnice.
Tomasz Dmitruk