2012-08-16 10:59:01
Abu Hassan
Ubrany w różową koszulę i czarne dżinsy, zawsze z papierosem w ustach. Wygląda bardziej jak hipster niż rewolucjonista. W rozmowie dla Time z wahaniem ale jednak opowiadał jak walczył w ręku z AK-47 przeciwko reżimowi Asada oraz o tym jak został specjalistą od cyberwojny.
Abu Hassan (to nie jego prawdziwe nazwisko) nie ukrywa że marzy o powrocie do oblężonego Homs. Z pierwszego pobytu pozostały mu blizny na całym ciele, wspomnienia i zdjęcia. To temu 26 letniemu inżynierowi, fotografowi i miłośnikowi nowych technologii przypisuje się autorstwo dużej części filmów m.in. na serwisie You Tube z pochłoniętej wojną Syrii.
Po tym jak doznał ciężkich obrażeń w czasie bombardowania Homs trafił do Turcji, gdzie nie tylko wyzdrowiał ale przede wszystkim przeszedł szkolenie z zakresu prowadzenia wojny informacyjnej, cyberwojny, szyfrowania komputerowego, omijania systemów zabezpieczeń rządowych i bezpiecznego korzystania z telefonów komórkowych.
Dziś uważany jest za ojca sukcesu walki z Asadem w sieci. Pomimo, że reżim w realnym świece nadal ma się dobrze, przegrywa bitwę w internecie.
Filmy z popełnionych zbrodni jak i tych rzekomo popełnionych rozprzestrzeniły się jak epidemia wirusa i uczyniły dla większości z al-Asada człowieka skazanego na potępienie.
W rzeczywistości program w którym wziął udział Abu Hassan został uruchomiony 4 lata temu, ale jego celem miały być Chiny. Irańskie protesty a od zeszłego roku Arabska Wiosna skłoniły Departament Stanu USA do zmiany strategii. Operacja "Wolność w Internecie" na którą już wydano 57 mln dolarów została podzielona na trzy obszary: edukacja i szkolenia, anonimowość, czyli maskowanie tożsamości użytkownika w sieci oraz korzystanie z nowych technologii.
Ogólnie rzecz biorąc, w 10 językach zostało przeszkolonych ponad 10 tys. blogerów, dziennikarzy i działaczy, a setki tysięcy dostały dostęp do materiałów i instrukcji wydanych przez te grupy. W odniesieniu do Syrii eksperci ostrzegają jednak, że syryjski rząd jest również zaangażowany w cyberwojnę i sytuacja jest sporo trudniejsza na tym polu niż było to w Egipcie czy Tunezji.
Podstawowym problemem jest to, że oprogramowanie do śledzenia ludzi online obie strony mają od jednego dostawcy. Kampania, która prowadzona jest w sieci przy użyciu zaawansowanych technologii nie doprowadzi do obalenia Asada, ale daje syryjskiej opozycji duże wsparcie.
Abu Hassan pytany: co ma większą siłę AK-47 czy sieć? Odpowiada: mój AK. Po czym dodaje: Właściwie, jeśli mam połączenie z internetem, to mogę wszystko.
Piotr Woźniak