2011-09-17 08:23:55
Orkiestra gra do końca
Gdy na początku sierpnia na paskach mediów pojawiła się informacja: 36. pułk do likwidacji! Większość widziała oczami wyobraźni, jak za miesiąc, dwa czy trzy po koszarach będzie hulał wiatr a złomiarze będą wycinać ostatnie rury hydrauliczne z zamiarem sprzedaży na skupach. Nic takiego się nie stało i nie stanie. Chociaż Tupolew i Jaki-40 formalnie przekazano Agencji Mienia Wojskowego celem znalezienia nabywcy, to już po krótkim czasie można było zorientować się, że raczej nie mowa o rozformowaniu ale przeformowaniu.
W dzisiejszym wydaniu Rzeczpospolitej pojawił się artykuł o 36. pułku po trzęsieniu sierpniowym. Pojawiła się nowa strona internetowa oddziału, w pułku zatrudniono Panią rzecznik, w sierpniu, miesiącu wojskowych świąt (Wojska Polskiego oraz Sił Powietrznych) hucznie obchodzono uroczystości szczodrze obdarowując się odznakami, medalami czy orderami przy akompaniamencie Orkiestry Reprezentacyjnej Sił Powietrznych. W sumie to nic w tym dziwnego, pewnie wszelkie decyzje w tych sprawach zapadały jeszcze przed 4 sierpniem, czyli przed decyzją ministra Siemoniaka (a może dokładniej ogłoszonej jego ustami) no i siłą rozpędu życie pułkowe dalej biegło. Wszystko wskazuje na to, że 36. pułk pod inną nazwą stanie się jednostką śmigłowcową, tylko, a szkoda.
Szkoda, że minister Siemoniak dostrzega samoloty w 36. pułku głównie przez pryzmat podróży vip-ów. Szkoda, że również media ogólne na pułk patrzą głównie z tego powodu. A gdyby tak zainteresować się trochę potrzebami Wojska Polskiego, lotnictwa bojowego oraz spojrzeć na to co dzieje się w cywilizowanym świecie można by dostrzeć samoloty klasy MRTT (Multi Role Transport Tanker). Maszynę modułową zdolną do przewozu vip-ów, transportu pasażerów, ładunków kontenerowych, maszyny ewakuacji medycznej czy samolotu-cysteryny (bo nie zapominajmy, że naszych 48 sztuk F-16 Jastrząb ma możliwość tankowania w powietrzu, a ich piloci muszą gdzieś nawyki ćwiczyć). Ale w sumie po co. Wojsko jest od parady i błyskotek a premier przecież nie będzie z wysp Galapagos tylko z Sopotu, Wrocławia a może Gdańska.
Może więc warto zainteresować się, co w ostatnich latach zakupili Niemcy, Australijczycy, Brytyjczycy (ci akurat głównie skupili się na zadaniach tankowania w powietrzu), Kanadyjczycy, Kolumbijczycy, czy bardziej egzotyczni jak Saudyjczycy czy Zjednoczone Emiraty Arabskie.
A na razie w 36. pułku gra orkiestra, do końca, jak na Titanicu.
(MC)