2012-10-05 22:37:28
Francuskie interesy w Polsce
W polityce niewiele jest przypadku, jak pisaliśmy kilka dni temu przy innej okazji. Francja zauważyła, że jej interesy w Polsce nie mają dobrej passy. Pomiędzy 2006 a 2010 roku Polska zakupiła w tym kraju uzbrojenia i sprzętu wojskowego za 46 mln euro. Nie z Francji Polacy pozyskali samoloty bojowe, pociski przeciwpancerne, samoloty transportowe, czołgi. Wiele wskazuje na to, że nie sprzedadzą nam również śmigłowców, okrętów podwodnych czy rakiet przeciwlotniczych. I takie jest drugie dno odnowienia relacji w Trójkącie Weimarskim i w ciągu trzech miesięcy drugiej wizyty ministra obrony Francji Jean-Yves Le Drian w Warszawie. Przyjeżdża zadbać o interesy w Polsce dla koncernów Eurocopter, DCNS czy MBDA. Francuzi ciągle mają żal, że zamiast ich Mirage 2000-5 wybraliśmy amerykańskie F-16, że zamiast ich okrętów podwodnych Scorpene zapewne zakupimy niemieckie U-214, zamiast rakiet przeciwlotniczych SAMP/T pojawią się u nas pociski "kowbojów" z USA. Podobno otrzymują mgliste obietnice, że to właśnie u nich około 2020 roku zakupimy okręty patrolowe dla marynarki wojennej.
We Francji panuje pogląd, że Trójkąt Weimarski wcale nie jest trójkątem równobocznym, a co najwyżej równoramiennym: Warszawa-Berlin. Francuzi postanowili więc działać na drodze politycznej, uważając, że należy ratować jeszcze co możliwe. Polska to jeden z nielicznych krajów w Europie, który chce jeszcze wydawać na wojsko, wojsko z dużymi potrzebami modernizacyjnymi.
Zaczęliśmy od mniej lub bardziej trafnego powiedzenia, skończmy podobnie, parafrazując jedno z ogólnie znanych haseł prezydenta Clintona – interesy, głupcze!
(MC) latribune.fr