2012-10-10 15:44:54
Offset na głowie MON
Jak poinformowała codzienna Rzeczpospolita, sprawy umów kompensacyjnych (tzw. offset) zawieranych przy okazji kontraktów zbrojeniowych przejdą spod kontroli Ministerstwa Gospodarki do Ministerstwa Obrony Narodowej. Wiązać się do może z obowiązującym od pewnego czasu wymogiem, że przepływ technologii i zobowiązań offsetowych może dotyczyć tylko krajowego przemysłu obronnego. A tylko MON i szerzej patrząc wojsko, posiada wiedzę na temat korelacji własnych potrzeb i zapóźnień technologicznych polskiej zbrojeniówki. Dziś MON wskazuje Ministerstwu Gospodarki w które obszary są w zainteresowaniu Wojska Polskiego.
Do tej pory umowy kompensacyjne w Polsce to bardziej rozdmuchane bańki medialne, nie mające wiele wspólnego z kwotami miliardów dolarów jakie przy tej okazji padają. Dodatkowo, duża część tych największych (F-16, Spike, Rosomak) zostało zawieranych na początku tej dekady, gdy Ministerstwo Gospodarki w praktyce poznawało zasady ich funkcjonowania, co ma duży wpływ na dzisiejsze oceny offsetu, szczególnie tego dotyczącego programu F-16 i fińskiej części kontraktu na Rosomaki.
Przejście offsetu z MG do MON może także świadczyć, że nie jest on już widziany jako strategiczny motor gospodarczy. Owe miliardy są często wirtualne (z uwagi na przeliczniki), na dodatek ta forma kompensacji wydatków na uzbrojenie będzie marginalizowana z powodu obostrzeń ze strony Unii Europejskiej – widzącej w offsecie zakłócenie dla podstawowego elementu zjednoczonej Europy jakim jest wolna konkurencja. Gdyby to była przysłowiowa kura ze złotymi jajkami, premier Waldemar Pawlak nie wypuściłby jej raczej z rąk.
Dla samego wojska to również raczej balast niż korzyść. Teraz to właśnie MON będzie rozliczany z wszelkich zobowiązań gospodarczych w stosunku do naszej zbrojeniówki. Na dodatek, offset sam w sobie nie jest dla wojska potrzebny, nie dość, że wydłuża czas negocjacji to dodatkowo powoduje wzrost kosztów umowy – nie ma nic za darmo.
(MC)