2014-06-26 09:32:55
BME 14: Rewolucja na nogach płetwonurka
Według znawców tematu składane płetwy gdyńskiej firmy Exofin zawojują rynek związany z pływaniem i nurkowaniem. Są poręczne, lżejsze, prostsze, o lepszych właściwościach nautycznych i hydrodynamicznych od dziś stosowanych klasycznych rozwiązań gumowych.
Dwie płetwy Exofin w zasobniku na klatce piersiowej, równie dobrze mogą być przytwierdzone do uda użytkownika. Ważne, że zawsze mogą być pod ręką. fot. Mariusz Cielma/Dziennik Zbrojny
Płetwy Exofin przypominają wachlarz. W stanie złożonym ich szerokość to raptem 6 centymetrów, w pozycji roboczej jest to już 30 centymetrów. Są o blisko połowę lżejsze od klasycznych rozwiązań, tym samym mniej męczą nogi i pozwalają na dłuższe pływanie. W równie prosty sposób są zakładane jak i zdejmowane z nóg.
Miejsca do ich potencjalnego zastosowania mogą być różnorodne. Od rekreacyjnego, po militarne czy ratownicze pływanie. Skupmy się na armii. Żołnierze sił specjalnych wielokrotnie opuszczają pokład jednostki nawodnej, podwodnej, śmigłowca czy samolotu w pobliżu wybrzeża. Dotarcie w rejon infiltracji wrogiego terenu nie musi oznaczać dalekodystansowego pływania, ale płetwy są potrzebne. Exofin daje możliwość zaoszczędzenia kilogramów na dodatkowe wyposażenie a dzięki właściwości składania, płetwy towarzyszą żołnierzowi przez dalszą część operacji. Mogą okazać się jeszcze przydatne. Podobnie z załogami okrętów czy statków powietrznych operujących nad akwenami wodnymi. Płetwy, przytwierdzone do kombinezonu poprawią możliwości pływaka w silnych często nurtach wody. Podniosą prawdopodobieństwo ich przetrwania.
Konstrukcja polskich płetw pozwoli na włączenie ich do wyposażenia kolejnych formacji czy zespołów, sytuacje ekstremalne, gdy mogą być przydatne, obejmują wiele pisanych przez życie scenariuszy.
(MC)