2015-09-30 16:06:11
Najpierw okręt podwodny, potem pocisk manewrujący
Resort obrony podjął decyzję aby stanowiące uzbrojenie okrętów podwodnych pociski manewrujące zakupić w oddzielnym postępowaniu. Nie będzie ono prowadzone równolegle z decyzjami przy jednostkach podwodnych. Jak ocenił wiceminister Czesław Mroczek, powinno to nastąpić w 2-3 lata później.

Strona polska zdefiniowała wymagania pod pocisk manewrujący, szczegółów z racji poufności wojsko ujawnić nie zamierza. Wiadomo jednak, że oczekujemy rakiet odpalanych z wyrzutni torped kalibru 533 mm. Resort obrony liczy również, że zakup w późniejszym terminie powiększy liczbę dostępnych potencjalnych typów pocisków manewrujących, które będą mogą znaleźć się na polskich okrętach podwodnych. W oddzielnym postępowaniu na pociski manewrujące zgłosi się każdy zainteresowany sprzedażą takich systemów. Inspektorat Uzbrojenia nie widzi problemu w wyborze uzbrojenia rakietowego dopiero po wyborze okrętu. Najważniejsze wymagania w zakresie niezbędnej w tym zakresie konfiguracji zostaną przekazane wybranemu dostawcy podwodnej Orki.
Trwa weryfikowanie wymagań holenderskich, norweskich oraz polskich. Obaj partnerzy z NATO są na takim etapie opracowywania parametrów okrętów, że jesteśmy w stanie skonfrontować je w stosunku do naszych oczekiwań. Według wiceministra obrony Czesława Mroczka, jednostka z polskich wymagań oscyluje rozmiarami pomiędzy okrętami oczekiwanymi przez marynarkę holenderską i norweską. Zbieżność wymagań, także podobny harmonogram przyjęcia do służby, sprzyjać będzie decyzji o wspólnym rozwijaniu programu Orka. Nie tylko polski MON postuluje za międzynarodowym zakupem okrętów podwodnych, także Norwegia widzi w tym dużą szansę na atrakcyjniejsze warunki ekonomiczne w negocjacjach z dostawcą.
(MC)
fot. MO Norwegii