2016-12-08 19:43:38
Nowe norweskie okręty podwodne za kilka lat
W 2020 roku norweski resort obrony przewiduje podpisanie umowy związanej z pozyskaniem nowych okrętów podwodnych, następców jednostek typu 210 Ula. Z sześciu potencjalnych oferentów, rozmowy dziś prowadzi się jedynie z dwoma. W grudniu ministerstwo obrony Królestwa Norwegii przedstawiło aktualizację sytuacji w programie podwodnym.

Nie jest zaskoczeniem, że okręty podwodne traktuje się za zadanie ważne dla obronności kraju. Jednostki mają zabezpieczyć norweskie wody oraz północną flankę NATO. Program prowadzi się od 2007 roku, w kwietniu tego roku zdecydowano, że dalszy etap negocjacji i ustaleń prowadzony będzie z partnerami francuskimi (DCNS) oraz niemieckimi (TKMS). Ważnym aspektem dla Oslo jest wpięcie w program własnego potencjału przemysłowego i nie chodzi o budowę czy montaż okrętów we własnych stoczniach, ale wykorzystanie technologii (można zakładać że mowa o systemach dowodzenia oraz uzbrojeniu kierowanym opartym o pocisk NSM – w obu przypadkach Kongsberg). Taki kierunek działań ma wprowadzić norweski przemysł ze swoimi rozwiązaniami na rynki trzecie. Podobną strategię przyjęto w przypadku programu samolotu bojowego F-35.
Podpisanie umowy na cztery okręty podwodne przewiduje się na 2020 rok. Współpraca z innymi państwami oraz negocjacje stoczniowe potrwają kilka lat – możemy przeczytać w grudniowej informacji resortu obrony. Zwraca się uwagę, że rozmowy prowadzone były z Polską i Holandią. Przewiduje się, że parlament w Oslo otrzyma specyfikację na okręty w 2017 roku – jak piszą – dalej to już decyzja polityczna. Norwegowie zasadnie uznają, że pierwszy okręt trafi w ich ręce po około siedmiu latach. Obecnie przewiduje się, że kolejne flota przejmie w odstępach rocznych. Cały program dostaw ma być sfinalizowany do 2030 roku.
TKMS proponuje stronie polskiej wypożyczenie nawet dwóch okrętów podwodnych typu 212A, obecnie znajdujących się w zasobach Deutsche Marine. Jednym z nich jest U 32, który już kilka lat temu był proponowany stronie polskiej na atrakcyjnych warunkach finansowych, z zapewnieniem niemieckiej bazy serwisowej. Flotylla niemieckich okrętów podwodnych boryka się z problemami kadrowymi, polski dywizjon z problemami sprzętowymi. Sugestią producenta z Niemiec jest zaproponowanie montażu wszystkich siedmiu okrętów (3 dla Polski i 4 dla Norwegii) w polskich stoczniach, z gwarancją wykonania złożoną przez TKMS. Ten zamierza przygotować polskich specjalistów w niemieckich stoczniach, gdzie ciągle trwa budowa okrętów podwodnych na zamówienia eksportowe. Oczekiwania Norwegów związane z wykorzystaniem rodzimych systemów dowodzenia powinno być atrakcyjne także dla polskich marynarzy. Podobne rozwiązanie stosowane jest dziś na Kobbenach, znając natomiast znaczenie wykorzystania zasobów firmy w kolejnych produktach można postawić zasadne zdaniem autora pytanie, na ile system Kongsberg dla okrętów podwodnych będzie tożsamy z tym wykorzystanym w Morskiej Jednostce Rakietowej, której potencjał może być nawet rozbudowany o kolejne ofensywne elementy.
(MC)
fot. MO Norwegii