2013-04-19 17:37:35
Amerykańskie siły szybkiego reagowania do Hiszpanii
Posiadając tragiczne doświadczenia z ubiegłorocznych wydarzeń w konsulacie USA w libijskim Bengazi i w zasadzie brak sił do szybkiej reakcji, Stany Zjednoczone postanowiły to zmienić.

Amerykanie przygotowują siły do szybkiej reakcji na niebezpieczną sytuację w północnej Afryce. Na zdjęciu żołnierze z kompanii ochrony (FAST) US Marines. Jak w przypadku tragedii libijskiej ma nie być improwizacji (FAST to żołnierze do osłony portów), ma być pododdział przygotowany do akcji w Afryce. fot. US Marines.
Podpisano porozumienie by w hiszpańskiej bazie Moron de la Frontera (pomiędzy Sewillą a Gibraltarem) stacjonowało 500 marines oraz 8 amerykańskich samolotów. Mają to być siły szybkiego reagowania ukierunkowane na działania na kontynencie afrykańskim. Do tej pory jedno afrykańskie dowództwo amerykańskie (US AFRICOM) pozbawione było w zasadzie sił, swoje operacje na kontynencie opierało głównie o pododdziały wywiadowczo-rozpoznawcze (monitoring sytuacji, budowa bazy danych) i szkoleniowe. To się zmienia.
Po tragedii w Bengazi (4 Amerykanów zabitych), do Libii w trybie pilnym z zadaniem osłony ambasady w Trypolisie skierowano jeden z plutonów z kompanii FAST (Fleet Antiterrorism Security Team) operującej z hiszpańskiej bazy Rota. Z racji znaczenia bazy Rota (będą tam stacjonować także 4 niszczyciele z systemami AEGIS) i przeznaczenia pododdziałów FAST nie ma mowy o przesunięciu już obecnych w Hiszpanii Amerykanów. Pojawi się tam raczej nowy pododdział operacyjny w sile kompanii plus personel lotniczy.
(MC)