2014-09-09 15:03:17
Kanadyjska fregata pod okiem rosyjskiego lotnictwa
Kilkadziesiąt godzin po wpłynięciu na Morze Czarne kanadyjska fregata HMCS Toronto znalazła się pod „opieką” rosyjskiego lotnictwa wojskowego. O zdarzeniu związanym z aż trzema rosyjskimi samolotami informuje kanadyjski resort obrony.

6 września HMCS Toronto przepłynęła cieśniny tureckie, kilkadziesiąt godzin później pojawiło się rosyjskie lotnictwo. fot. MW Kanady
Fregata wpłynęła na Morze Czarne 6 września i pozostanie na tym akwenie do 27 września (dozwolone w ramach porozumień międzynarodowych 21 dni na obecność na tym obszarze okrętów z flot obcych) w ramach operacji Reassurance (Zapewnienie). W niedzielny poranek, 8 września, wokół jednostki prowokacyjne loty wykonywał rosyjski samolot rozpoznawczy oraz dwa „myśliwce”. Prawdopodobnie mowa o maszynach An-26 oraz Su-24. Rosjanie wykonywali loty na pułapie 300 metrów i wokół HMCS Toronto w odległości około 600 metrów. Strona rosyjska odpowiedziała na zarzuty Kanadyjczyków, informując, że ich samoloty nie wykonywały żadnych prowokacyjnych manewrów i prowadziły zaplanowaną już wcześniej operację lotniczą.
HMCS Toronto wypłynął z kanadyjskiego Halifax w końcu lipca, jednostka zastąpiła w operacji Reassurance fregatę HMCS Regina. Na Morzu Czarnym okręt kanadyjski oraz hiszpańska fregata Almirante Juan de Borbon tworzą NATO-wski zespół Task Unit 2. Toronto to przedstawiciel typu Halifax, jednostka wcielona do służby w 1993 roku i wypierająca blisko 5000 ton. W rejs na Morze Czarne fregata zabrała śmigłowiec Sea King numer taktyczny 414.
Kanadyjczycy aktywnie wspierają działania mające wykazać solidarność NATO z sojusznikami we wschodniej części Europy. Od kilku dni dyżur operacyjny na lotnisku litewskim Siauliai pełnią kanadyjskie myśliwce CF-18 Hornet, a ostatnia zapowiedź mówi o skromnym, 13 osobowym udziale z Sił Zbrojnych Kanady w ćwiczeniach Rapid Trident prowadzonych na terytorium zachodniej Ukrainy.
(MC)