2013-09-30 16:38:56
Amerykanom brakuje pilotów dronów
Myślisz, ot siedzi sobie człowiek w kontenerze i steruje bezzałogowym statkiem powietrznym typu MQ-1 Predator czy MQ-9 Reaper robiąc sobie co jakiś czas „przerwę na kawę czy papierosa”. Mylisz się. Aktualnie Amerykanie prowadzą za pomocą łącz satelitarnych 61 misji BSP dziennie, a dla obsługi każdej potrzebują 8 członków personelu. Dziennie blisko 500 ludzi zabezpiecza tylko fazę lotną Predatora czy Reapera. Wszystkich przeszkolonych na drony jest 1300, ale to w praktyce mało.

Predatory i Reapery mogą nadzorować granice, prowadzić misje obserwacyjno-rozpoznawcze, nadzorować, ale ich największa "sława" niesie się z wykonywania ataków punktowych z wykorzystaniem uzbrojenia precyzyjnego (najczęściej ppk Hellfire). Dziś w Stanach Zjednoczonych w służbie wojskowej jest 1300 pilotów dronów, w 2017 będzie ich potrzeba 1650. Na zdjęciu uzbrojony MQ-9 Reaper. fot. USAF.
Mało, ponieważ już w przyszłym roku Amerykanie chcą posiadać w powietrzu 65 bezzałogowców (związane z kwestią kanałów łączności satelitarnej, pilot jest w Stanach Zjednoczonych a np. Reaper nad Jemenem czy Afganistanem), ale ciekawie przedstawiają się potrzeby osób związanych z ich całodobową lotną obsługą – na każdą misję przypadać ma wkrótce 10 członków personelu. Potrzeby około 2017 roku wyniosą 1650 osób przygotowanych do kierowania dronami. Do tego czasu cześć dziś służących z armii odejdzie. Skala problemu jest naprawdę duża biorąc pod uwagę, że jeszcze pod koniec lat 90-tych amerykańska armia miała....50 pilotów BSP.
Dlatego sięga się do zasobów jednostek rezerwowych i Gwardii Narodowej. Specjalność „pilot drona” może być atrakcyjna jako zajęcie dodatkowe dla osób na co dzień zajmujących się inną działalnością zawodową. Atrakcyjna, ponieważ rośnie rynek dla cywilnych bezzałogowców. Amerykanie szacują, że wartość cywilnego rynku BSP wyniesie 82 mld USD do 2025 roku (12 lat!). Wkrótce problemem staną się piloci przygotowani do tradycyjnego latania, na co już dziś zwraca się uwagę w USA.
Takie działania rekonwersyjne już są realizowane. 178. Skrzydło Myśliwskie z Gwardii Narodowej Stanu Ohio do niedawna używało F-16. Teraz 40 gwardzistów z bazy Springfield w ramach 178. Grupy Rozpoznawczej prowadzi działania z wykorzystaniem BSP Predator. Wewnątrz grupy prowadzony jest również dwuletni program szkoleniowy dla 6 nowych rekrutów-gwardzistów. Jak przystało jednak na lokalne, rezerwowe siły zbrojne służbę pełnią przez cztery dni po 10 godzin. Żołnierze z jednostek liniowych pracują przez sześć dni by potem mieć dwa dni wolnego (do niedawna obowiązywało 6 dni służby i 1 wolny). Ciekawe są doświadczenia lotników z Ohio, bo gdy dziś Stany Zjednoczone potrzebują ich siły nie muszą opuszczać swojego lotniska i wyjeżdżać daleko w świat, dronami operują przecież z bazy, to duża zmiana. Niestety prowadzone operacje są tak wrażliwe dla bezpieczeństwa narodowego, że w zasadzie nic nie można o swojej służbie mówić – co ciekawe widocznie zachowanie tajemnicy sprawdza się w przypadku także cywilów.
(MC)