2014-07-31 08:54:06
Zagraniczni piloci wzmacniają kanadyjskie siły powietrzne
Od 2009 roku do wiosny 2014 roku kanadyjskie siły powietrzne (Royal Canadian Air Force) zatrudniły 31 zagranicznych byłych pilotów wojskowych. W tym czasie na pilotów szkolono 501 Kanadyjczyków, następnych 43 byłych lotników z tego kraju ponownie założyło mundur lotnika. Program dotyczący obcokrajowców będzie rozwijany.

Przed emerytowanym i doświadczonym pilotem wojskowym otwierają się podobne do byłych komandosów możliwości. Są poszukiwanym pracownikiem, także dla Sił Zbrojnych. Na zdjęciu kanadyjski CC-130J Super Hercules. Fot. RCAF
Według wojskowych, zatrudnianie byłych pilotów przynosi duże oszczędności oraz poprawia funkcjonowanie lotnictwa. Nie wspierali tylko zadań szkoleniowych, ale wykonywali również misje operacyjne i to w różnych częściach świata. Obcokrajowcy znaleźć się mieli na pokładach samolotów transportowych C-130 Hercules, C-17 Globemaster III, patrolowych P-3 Orion (CP-140 Aurora) czy powietrznych tankowców Airbus 310 (CC-150 Polaris).
Proces przyjmowania do pracy zagranicznych pilotów jest stosunkowo długotrwały. Zwykle dla jednego wniosku zajmuje około 12 miesięcy. Przyszli piloci RCAF sami ponoszą koszty związane na przykład z przeprowadzką do Kanady. Stałe zamieszkiwanie Kanady jest jednym z warunków przyjęcia do pracy. Wojsko współpracuje z cywilnymi instytucjami przyśpieszając niektóre terminy związane z administracyjnymi decyzjami.
Innym sposobem jest „wypożyczanie” personelu latającego z sił powietrznych innych krajów. Pensja wpływa dla lotnika z kraju, gdzie służy, ale Kanadyjczycy wypłacają dodatki. Takie rozwiązanie zastosowano przy wdrażaniu do służby nowych typów maszyn, jak transportowy C-130J Super Hercules czy CH-47F Chinook.
Proces prawdopodobnie będzie postępował, przynajmniej w niektórych sektorach lotniczej działalności związanej ze szkoleniem (także załóg samolotów bojowych) czy wsparciem. Według Kanadyjczyków, wyszkolenie pilota CF-18 Hornet trwa siedem lata i pochłania 2,6 mln CAD. Oszczędności mogą być istotne, gdy zamiast całej grupy mundurowych instruktorów będą także cywile, wyszkoleni w dużej mierze za pieniądze innych podatników.
(MC)