2012-11-15 12:51:42
Nieudany Air Policing Jastrzębi
Pierwszy LOT-owski Dreamliner (B787) na warszawskim Okęciu wylądował – ale bez eskorty samolotów F-16 Jastrząb z Sił Powietrznych. Te na lotnisku w Krzesinach uziemiła mgła. Nie doszło do skutku szkolenie pilotów w misji przechwycenia samolotu pasażerskiego, w operacji miały uczestniczyć aż cztery Jastrzębie. Tylko co to za przechwycenie, gdy zarówno samoloty pasażerskie jak i bojowe mają ze sobą łączność i posiadają wszelkie niezbędne informacje. Poprawność polityczna nie pozwala na powiedzenie, że chcieliśmy przede wszystkim w sposób uroczysty powitać Boeinga na polskim niebie, bo przecież godzina lotu F-16 to kilka czy kilkanaście tysięcy USD (w zależności od tego czy koszty liczą Polacy czy Amerykanie). A podatnicy pytają.
Gdyby chociaż F-16 powstawały w Boeingu, moglibyśmy liczyć na zwrot kosztów, wszak takiej oprawy nie przewidzino choćby w Katarze (praktycznie w tym samym czasie dotarł do Doha pierwszy B787 Dreamliner dla Quatar Airways i nie znane są informacje by emirackie siły powietrzne ćwiczyły przechwycenie). Niestety, Jastrzębie produkuje Lockheed Martin, prawie na pewno można sądzić, że nie chciałby się dokładać do splendoru Boeinga.
W podobny sposób ćwiczyliśmy przechwytywanie samolotu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Edycja: Warto to podkreślić, nie jest naszym zamiarem krytykowanie samego pomysłu na F-16 wokół Dreamlinera, ale "zaklinanie rzeczywistości", skupianie się na wyszukiwaniu poprawnego wizerunkowo wytłumaczenia dla takiej decyzji.
(MC)