2013-09-19 21:25:20
Odwołano dowódcę 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego
W trybie natychmiastowym minister obrony Tomasz Siemoniak odwołał dowódcę 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego z Malborka płk dypl. pil. Roberta Dziadczykowskiego. Decyzja jest bezpośrednio związana z doniesieniami na temat nieprawidłowości z przetargami na ochronę obiektów wojskowych.
Według prowadzących sprawę śledczych z Żandarmerii Wojskowej oraz policji w Malborku dochodziło do zawierania niekorzystnych dla wojska umów na ochronę obiektów wojskowych przez cywilne podmioty gospodarcze. Straty wojska (publiczne) sięgać mają kwoty 7 mln PLN brutto. O działalność w „zorganizowanej grupie przestępczej” oskarżono 8 osób, w tym kilku wojskowych (oficerów i podoficerów).
Płk Dziadczykowski jako przełożony ponosi odpowiedzialność za sytuację jaka powstała na terenie podległej mu jednostki, minister obrony Tomasz Siemoniak wobec nagłośnienia sprawy w mediach nie mógł inaczej postąpić – potrzebny był sygnał ze strony MON i mamy odwołanie. Tylko czy faktycznie trzeba było to robić w trybie natychmiastowym, piętnującym?
Pojawiające się od kilkudziesięciu godzin tytuły określające z jak gigantycznym wydarzeniem korupcyjnym mamy do czynienia w Wojsku Polskim godne są moralnej wrażliwości Skandynawów. Nie jesteśmy Skandynawami i to co wydarzyło się w wojsku nie jest ani nadzwyczajnie skomplikowane (korzyści majątkowe, przyjmowanie po znajomości do pracy) ani specyficzne tylko dla sił zbrojnych. Działania na szkodę publiczną są bardzo powszechną praktyką. Każdy zna to z własnego środowiska. Nawet w samym wojsku strata 7 milionów PLN nie jest wielkim wydarzeniem, takim nawet nie jest coroczne przepłacanie za zakupy inwestycyjne dla armii na poziomie 200-300 milionów PLN (szacunki). Mamy połowę września, a wydaje się, że na dobre trwa "sezon ogórkowy" w mediach. Szkoda tylko, że na tym ucierpi wśród opinii publicznej obraz sił zbrojnych, faktycznie ani lepszych ani gorszych od reszty sfer w naszym kraju.
(MC)