2015-03-15 15:55:59
Podgryzanie Dęblina, w Pradze o wspólnym szkoleniu lotnictwa bojowego
W Republice Czech odbyła się dwudniowa konferencja z okazji rocznicy wstąpienia do NATO. Na spotkaniu dowódców sił powietrznych regionu dużo czasu poświęcono kwestii podniesienia efektywności szkolenia personelu dla lotnictwa bojowego. Czesi mają swoją propozycję – międzynarodowy ośrodek w Pardubicach.

Rozmowy prowadzone były w szerszym gronie, ale jako realne należy uznać czeskie zabiego do stworzenia ośrodka szkolenia lotnictwa bojowego dla krajów "Wyszehrad minus Polska". Wspólnym spoiwem jest polityka, samolot bojowy Gripen oraz nowa generacja równie dobrze znanego L-39. fot. Michał Gajzler/Dziennik Zbrojny
Na spotkaniu obecni byli dowódcy lotnictwa z Polski, Węgier, Słowacji, Austrii, Szwecji, Niemiec, sojuszniczego dowództwa lotnictwa transportowego (European Air Transport Command, EATC) oraz oczywiście od gospodarzy. Jak powiedział dowódca czeskich sił powietrznych generał Libor Štefánik: "Konferencja ma dwa cele. Wspólne międzynarodowe szkolenie personelu lotnictwa taktycznego oraz zwiększenie efektywności współpracy w zakresie wykorzystania samolotów transportowych w Europie Środkowej”.
Zakłada się powołanie zespołu ekspertów, który ma zbadać, na ile utworzenie wspólnego centrum podniesie efektywność szkolenia lotników oraz jakie korzyści ekonomiczne może przynieść. Generał Štefánik zaproponował utworzenie takiej jednostki w Pardubicach, jako miejsca odpowiedniego dla zagranicznych instruktorów i procesu szkolenia tylko w języku angielskim.
Należy gospodarzy pochwalić za umiejętność przedstawiania swoich interesów. W trakcie konferencji doszło także do prezentacji konceptu według firm LOH Praha oraz Aero Vodochody. W oparciu o pardubickie centrum wykorzystywane miałyby być samoloty L-39NG (Next Generation) oraz dwa dodatkowe elementy: do szkolenia kontrolerów naprowadzających lotnictwo myśliwskie (Ground-controlled Interception) oraz wysuniętych nawigatorów naprowadzania lotnictwa w działaniach bliskiego wsparcia (Forward Air Control).
Omówiono także dalszą koordynację przy wykorzystaniu przestrzeni ładunkowej samolotów transportowych. Temu służyło przedstawienie zasad funkcjonowania EATC. Głównym zadaniem utworzonego w 2010 roku EATC jest poprawa wydajności wykorzystania maszyn transportowych oraz tankowania powietrznego w Niemczech, Francji, Belgii, Holandii, Luksemburgu, Włoszech i Hiszpanii. Chodzi o wspólne wykorzystanie luków samolotów i połączenie różnorakich zadań narodowych w jednym systemie. Same koszty zarządzania kompleksem w Eindhoven, nie są zbyt wygórowane, to 3 mln euro rocznie (pracuje 200 osób). Każdy z krajów ma możliwość zastrzeżenia, że jego samoloty nie mogą być wykorzystane do konkretnych operacji (np. brak zgody własnego ośrodka politycznego na interwencję zbrojną), choć w przypadku lotnictwa transportowego nie jest to aż tak kontrowersyjne. Przykładowo podczas operacji w Libii Francuzi wykorzystali dowództwo EATC używając maszyn niemieckich (w sumie 26 misji spośród 320 EATC) do transportu wojska i sprzętu do Włoch, choć sam Berlin, zasadności udziału w operacji libijskiej nie uznawał. W 2013 roku średnio dziennie w ramach EATC wykonywanych miało być 50-70 misji lotniczych.
Czesi umiejętnie budują we własnym kraju atmosferę wokół ośrodków przeznaczonych do międzynarodowego szkolenia. Realnym przykładem jest centrum do szkolenia pilotów śmigłowców wojskowych. Mają jak widać także pomysł, jak sami twierdzą realny, na rozbudowę infrastrukturalnej oferty dla lotnictwa bojowego. Realna szansa to przede wszystkim ośrodek regionalny, skupiający Słowaków w przypadku wyboru oferty na Gripeny, dodając do tego Węgry oraz znaną konstrukcję w postaci L-39, taki alians, krajów o mniej „agresywnych strategiach bezpieczeństwa” na południu od nas i oparty o Gripena jest możliwy. O Dęblinie i podobnej dla niego roli, obecnie mniej słychać. Sytuacja polityczna nie sprzyja, aby to nasz kraj stał się ciekawą alternatywą dla pozostałych państw Grupy Wyszehradzkiej.
(MC)