2012-05-04 23:24:32
Zbrojny Wyszehrad
Podczas spotkania ministrów obrony narodowej w ramach tzw. Grupy Wyszehradzkiej ustalono, że działająca w pierwszej połowie 2016 roku unijna grupa bojowa będzie organizowana pod Polskim przewodnictwem. Grupy bojowe UE liczą po około 3000 żołnierzy, ich dyżur trwa przez pół roku. Polska będzie musiała wydzielić do niej 1200 żołnierzy oraz wyznaczyć dowódcę całej grupy. W ciemno można zadać pytanie, który batalion Rosomaków będzie naszym rdzeniem. Ćwiczenia zespalające polskich, czeskich, słowackich i węgierskich odbędą się w drugiej połowie 2015 roku.
Przy okazji spotkania w czeskich Litomericach ministrowie określili wspólne regionalne obszary działań w sferze militarnej. Najciekawszym polem może być współpraca przy szkoleniu pilotów śmigłowców (Czesi tworzą taki ośrodek) a poza tym zagadnienia typowe: obrona przed bronią masowego rażenia, szkolenie kontrolerów lotniczych, medyków, współpraca w zakresie logistyki czy zwalczania ładunków wybuchowych (żołnierzy Grupy Wyszehradzkiej jest w Afganistanie 3600).
Już za kilka miesięcy, w pierwszej połowie 2013 roku, żołnierze 1. batalionu piechoty zmotoryzowanej ziemi rzeszowskiej (17. BZmech) rozpoczną dyżur w ramach Weimarskiej Grupy Bojowej UE. Także w tym wypadku Polska jest krajem ramowym. Dowódca grupy, gen. bryg. Rajmund Andrzejczak dowodzić będzie również żołnierzami z Francji i Niemiec. 17. Brygadę można nazwać jednostką unijną, w czerwcu 2010 roku żołnierze tego oddziału tworzyli z kolei grupę UE złożoną z kontyngentów Niemiec, Słowacji, Litwy i Łotwy. Dowodził wtedy również Polak, gen. Sławomir Wojciechowski.
Grupy bojowe UE fizycznie funkcjonują od 2007 roku. Należy je traktować jako element wizerunkowego prestiżu Unii, ewentualnie jako rezerwa do operacji humanitarnych w przypadku klęsk żywiołowych. 3000 żołnierzy przerzuconych w pewien zapalny region świata może być w nie lada tarapatach, gdy sytuacja się zaogni, a pozostałe kraje UE wcale nie muszą kwapić się z pomocą – działania zbrojne dalej prowadzą państwa narodowe kierując się własnymi interesami a nie organizacje międzynarodowe. Oczywiście grupy bojowe to istotny element budowania rzeczywistej współpracy wojskowej pomiędzy poszczególnymi kontyngentami narodowymi – tego wymagają certyfikacje.
(MC)