2012-07-24 14:05:35
Garnizon na terenach spornych
Chińska agencja informacyjna Xinhua 22 lipca br. oznajmiła, Centralna Komisja Wojskowa Chińskiej Armii Ludowej zadecydowała o utworzeniu stałego garnizonu wojskowego (szczebel dywizji) na terenie prefektury (taki stopień administracyjny od miesiąca) Sansha na Morzu Południowochińskim. Warto do tej informacji dodać, że są to tereny sporne w rejonie Wysp Paracelskich. Rejon ze złożami ropy naftowej a na nieszczęście dla Chińczyków, do którego suwerenność głoszą Wietnamczycy (powołując się na 200 milową strefę ekonomiczną). Zresztą oni to do 1974 roku sprawowali nad nimi nadzór, wyparci z tego rejonu w tym czasie z powodu konfliktu granicznego z Chińską Republiką Ludową. Wzmocnienie wyższą rangą lokalnego ośrodka administracji (dodajmy, że w Sahnsha mieszka 1100 osób) oraz decyzja o stałym garnizonie to objaw determinacji chińskich komunistów do wskazania kto jest panem tych terenów.
Prócz Wietnamu, który chyba najboleśniej odczuł zatarg z chińskim smokiem w tym rejonie. Obiekcje do tych terytorium oraz postawy Pekinu posiada Tajwan czy Filipiny.
Aktualnie miasto Sansha posiada liczący aż 2700 metrów pas startowy (odpowiedni dla nowoczesnych myśliwców), mały posterunek policji i straż obrony wybrzeża. Niedługo ta infrastruktura ma być rozbudowana, jak zaznacza Pekin dla wzmocnienia potencjału w ochronie miasta, lokalnych operacji ratowniczych oraz niwelacji katastrof naturalnych. Dodajmy od siebie do tej listy jeszcze instalacje naftowe, szlak komunikacyjny i bogate łowiska.
(Krzysztof Kozłowski)