2012-10-03 23:19:26
Turecka artyleria ostrzelała Syrię
W odpowiedzi na syryjski atak moździerzowy na tureckie miasto Akcakale Turcja zdecydowała o artyleryjskim uderzeniu w stanowiska ogniowe syryjskich wojsk rządowych. Obierając cele wykorzystano dane z radaru artyleryjskiego. To pierwszy przypadek, by członek NATO, Turcja tak zdecydowanie zareagowała na ostrzał zza granicy syryjskiej. Faktem jest, że poranne granaty moździerzowe zabiły 5 obywateli tureckich, takiego zdarzenia, nie licząc zestrzelenia (?) tureckiego samolotu rozpoznawczego RF-4 do tej pory nie odnotowano. Prócz wzmożonej eskalacji militarnej w regionie pojawiły się nadzwyczajne zapowiedzi polityczne.
Premier Turcji Recep Tayyip Erdogan, poprosił o pilne zwołanie w Brukseli ambasadorów państw członkowskich NATO powołując się przy tym na artykuł 4 Traktatu. Mowa w nim o poczuciu zagrożenia jednego z członków sojuszu.

W uzyskaniu danych do strzelania Turkom pomogły zapewne radiolokatory AN/TPQ-36 (na zdjęciu używane przez Koreę Południową). To konstrukcja z lat 70-tych, ale zmodernizowana przez Turków na początku tego wieku.
Bardzo prawdopodobne, że będziemy świadkami interwencji wojskowej w Syrii, być może na poziomie minimalnym, a polegającym na stworzeniu bezpiecznej strefy buforowej. Taka sytuacja, mająca teoretycznie zabezpieczyć obywateli tureckich przed przypadkowym ostrzałem z terenu Syrii, będzie jednocześnie poważnym krokiem do konsolidacji ruchu oporu przeciwko reżimowi Assada. Turcja ma potencjał, a przede wszystkim pilną potrzebę by rozwiązać kryzys przy swoich granicach, kryzys promieniujący także na bezpieczeństwo wewnętrzne (aktywność partyzantów kurdyjskich).
(MC)