2012-10-04 15:21:46
Z bożym słowem do składu uranu
W godzinach porannych 28 lipca, 82-letnia zakonnica i aktywistka Megan Rice, wespół z dwójką trochę mniej zaawansowanych wiekiem znajomych postanowiła napisać Słowo Boże na murach kompleksu Y-12 (Oak Ridge, Tennesse). Jak określają go znawcy, to amerykański Fort Knox atomistyki. W jego składach przechowywanych jest 300-400 ton uranu przeznaczonego na potrzeby amerykańskiego programu jądrowego. Tak naprawdę Megan Rice nie wierzyła w powodzenie tego co zaplanowali. Kompleks osłania potrójny płot pod napięciem elektrycznym, praca ochrony mającej uprawnienia do strzelania do intruzów wspomagana była również przez detektory ruchu (perimeter intrusion detection and assessment system). Było inaczej, napięcie było wyłączone i dzięki nożycom do przecinania drutu weszli na teren Y-12. Około godziny 4.30 rano ochrona zorientowała się, że na terenie obiektu są intruzi.
Pierwszy intruzów znalazł ochroniarz Kirk Garland, jak wyjaśnił, trzy osoby znajdowały się w odległości około 7 metrów od miejsca składowania uranu. Aktywiści w tym czasie uderzali młotami w mur magazynu oraz pisali na jego ścianach wersy z Biblii. Oporu przy zatrzymaniu nie było, ale zdarzenie mocno zaniepokoiło zainteresowanych w jak łatwy sposób osoby postronne dostały się w pobliże strategicznych ale i groźnych magazynów.
Kontrola wykazała częste awarie systemu bezpieczeństwa obiektu, brak kompetentnych działań na pojawiające się alarmy, nieudolne wykorzystywanie zabezpieczeń pomocniczych, problemy z łącznością, kamera - która znajdowała się w rejonie wejścia aktywistów na teren Y-12 nie pracowała od 6 miesięcy. Oczywiście wcześniejsze kontrole jakie przeprowadziła w 2011 roku odpowiedzialna komórka (National Nuclear Security Administration) wykazywała bardzo dobry lub przynajmniej dobry poziom bezpieczeństwa. Specjaliści zauważają, że dobrze się stało, że kilka osób wykazało ignorancję odpowiedzialnych władz w temacie bezpieczeństwa ośrodków nuklearnych. Dzięki temu blamażowi uruchomiono całą procedurę sprawdzającą. Władza postępuje wszędzie podobnie, winni są bezpośredni odpowiedzialni za poziom bezpieczeństwa (Babcock & Wilcox Technical Services Y-12 i Wackenhut Services, Inc. z Oak Ridge), a nie system nadzoru ze strony Departamentu Energetyki – a jak zwraca się uwagę w Stanach Zjednoczonych, to właśnie urzędnicy dali firmom ochronnym dużą swobodę w zastosowanej na obiekcie strategii bezpieczeństwa.
Jedyną osobą, która poniosła personalnie konsekwencje za zdarzenie w Y-12 był Kirk Garland. Ochroniarz, który zatrzymał zakonnicę i jej dwóch znajomych został zwolniony. Podobno z powodu tego, że nie do końca objął pieczą zatrzymanych. Megan Rice w wywiadzie zaprzeczyła, że Garland pozostawiał ich bez „opieki”. Zresztą nawet jeżeli tak było to, co się człowiekowi dziwić - samotnie spotkał „szaleńców” walących młotami w skład uranu – każdy rwałby sobie z głowy włosy z przerażenia. Kirk Garland przepracował w bezpieczeństwie jądrowym 30 lat.
(MC i KN) za thebulletin.com