Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2013-10-23 09:25:30

Monte Cassino i Lenino

     12 października to rocznica bitwy pod Lenino. Przez całe lata był to dzień święta Wojska Polskiego, zaś bitwę pod Lenino pokazywano jako zwycięski bój - chrzest polskiego żołnierza na Wschodzie. Wiele się zmieniło przez ostatnie 20 lat w postrzeganiu polskiej powojennej historii. Dzisiaj dobrze wiemy, że ogłaszanie triumfu Lenino było bezpodstawne - obecnie znamy szereg niuansów dotyczących i samej bitwy, i tych, którzy organizowali w 1943 roku polskie formacje na terenie Związku Radzieckiego.

    Jednak zakłamywana przez dziesięciolecia historia ma nowy kłopot. Dzisiaj hasła Lenino wszyscy się boją jak ognia i na wszelki wypadek wolą nie świętować, nie wspominać i najlepiej w ogóle nie wymawiać nazwy tej bitwy. A historia to historia. Czasami ma karty piękne, a czasami mniej barwne. Ale ominąć się jej nie da. Nie ma co ukrywać, że 70. rocznica bitwy pod Lenino w Polsce minęła raczej bez echa. Pewnie, że nie wolno na piedestały wynosić generała Zygmunta Berlinga czy Wandy Wasilewskiej. Ale wciąż żyje wielu uczestników tej bitwy. 70 lat temu byli zwykłymi żołnierzami. Walczyli pod Lenino, bo tam ich rzucił los. Część poszła za generałem Władysławem Andersem, a część trafiło pod Lenino i stamtąd szła aż do Berlina. Tym zwykłym żołnierzom spod Lenino w tę okrągłą rocznicę należało się coś więcej niż tylko konferencja naukowa w Akademii Obrony Narodowej. Poprzedniego dnia w tej samej Akademii przebywała Anna Maria Anders - córka generała Władysława Andersa, wielkiego dowódcy spod Monte Cassino. Na spotkaniu z córką generała była pełna sala oficerów. Na konferencji o Lenino - też pełna, ale głównie wypełniona członkami organizacji kombatanckich, studentów znacznie mniej. A przecież wielu żołnierzy spod Lenino mogło walczyć pod Monte Cassino, o wyborze tego, a nie innego kierunku często decydował przypadek, a nie świadomy wybór.

Na spotkaniu z córką generała Andersa była pełna sala oficerów. Na konferencji o Lenino - też pełna, ale głównie wypełniona członkami organizacji kombatanckich, studentów znacznie mniej. fot. AON.


   O dziwo, już samo zorganizowanie konferencji naukowej o Lenino przyniosło wiele krytycznych komentarzy internautów. To gdzie jak nie w uczelni wyższej rozmawiać o historii, o bitwach? Po wojnie długo przesadnie i niesłusznie gloryfikowano bitwę pod Lenino, często przemilczając lub niesłusznie marginalizując powstanie warszawskie czy bitwę pod Monte Cassino. To był zły czas. Nie wolno popełniać tych samych błędów teraz. Wiele państw potrafi po latach z szacunkiem mówić nawet o byłych przeciwnikach, palić znicze na grobach żołnierzy, którzy byli podczas minionych wojen wrogami. My jeszcze nie zawsze potrafimy uścisnąć ręki naszemu żołnierzowi, który nie miał skąd wiedzieć, że jego szlak bojowy po latach okaże się niesłuszny.

Magdalena Rochnowska 




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Umowy na wsparcie eksploatacji polskich K2

Umowy na wsparcie eksploatacji polskich K2

W poniedziałek, 16 grudnia br., w siedzibie Agencji Uzbrojenia doszło do podpisania dwóch umów. Każda z nich dotyczyła czołgów K2 (K2GF/K2PL), ale ...

więcej polecanych artykułów