Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2011-08-26 19:39:16

Airpower11, Zeltweg, 1-2 lipca 2011 roku

     Gdyby zapytać o najbardziej efektowne miejsce na organizacje pokazów lotniczych w Europie, wielu z bywalców tego typu imprez prawdopodobnie zdecydowałoby się wskazać austriackie Zeltweg. To nieduże miasto położone w austriackiej Styrii, a właściwie mieszcząca się tam baza lotnicza, stała się domem dla jednych z największych pokazów lotniczych organizowanych na naszym kontynencie. Położone na tle alpejskich szczytów lotnisko, na co dzień będące bazą austriackich Typhoonów, gwarantując niecodzienną scenerię, samo w sobie uatrakcyjnia pokazy często widzianych pod europejskim niebem maszyn w rodzaju F-16, F-5, czy choćby L-39.

 

Belgijski F-16 w nowym, efektownym niebieskim malowaniu.

  Dodatkowo jednak, organizatorzy pokazów mając atut w postaci możnego sponsora, jakim jest firma Red Bull, gwarantują możliwość zobaczenia w akcji dość rzadkich maszyn latających. Z jednej strony Airpower jest okazją do zobaczenia praktycznie całej powietrznej floty koncernu, bazującej zwykle w Salzburgu. Z drugiej zaś strony organizowane w Zeltweg pokazy dają możliwość obserwacji maszyn latających praktycznie wszystkich typów wykorzystywanych w austriackich silach zbrojnych. W końcu, praktycznie zawsze liczyć można na pojawienie się mniej lub bardziej egzotycznych gości, czy to na wystawie statycznej, czy w powietrzu. Dwudniowa impreza tradycyjnie odbywająca się systemem piątek-sobota przypadła tym razem na 1 i 2 lipca. Przy może nie idealnej, ale całkiem niezłej pogodzie, tłumy widzów obserwować mogły powietrzne ewolucje w wykonaniu tak wojskowych jak i cywilnych zespołów akrobacyjnych, oldtimerów, maszyn sportowych, a w końcu i współczesnych samolotów wielozadaniowych oraz… samolotu transportowego. Poniższa relacja będzie dotyczyła drugiego dnia pokazów, jako że pierwszy autor spędził w drodze do Zeltweg.

Tygrysi Hawker Hunter z prywatnej kolekcji szwajcarskiej.

     Pierwszy dzień pokazów był zresztą nieco pechowy. W jego trakcie doszło bowiem do dwóch incydentów, które szczęśliwie nie miały jednak poważniejszych następstw. Pierwszy z nich wiązał się z lekkim uszkodzeniem jednej z maszyn zespołu akrobacyjnego Saudi Hawks w wyniku zderzenia z ptakiem. Drugi natomiast, związany był z wypadkiem do jakiego doszło z udziałem dwóch spadochroniarzy. W tym przypadku, skończyło się jedynie na złamaniach. Incydenty te doprowadziły do przerw w trwaniu pokazów. W przypadku drugiego z nich związane to było z koniecznością udzielenia pomocy medycznej skoczkom spadochronowym.

  Szczegółowy opis całej imprezy mijałby się chyba z celem, gdyż jest to wydarzenie z gatunku tych, które po prostu należy zobaczyć. Warto jednak wspomnieć o kilku ciekawszych punktach programu. Ten rozpoczął się dość mocnym akcentem, w postaci przelotu należącego do Red Bulla DC-6B. Wśród doskonale znanych w Europie zespołów akrobacyjnych jak Frecce Tricolori, Patrouille Suisse, Turkish Stars czy Breitling Jet Team (te trzy ostatnie zresztą tradycyjnie goszczące w Zeltweg) pojawił się również niecodzienny gość, saudyjski zespół Saudi Hawks. Zespół wprowadził ciekawy element egzotyki, już choćby za sprawą biało-zielonego malowania. Sam pokaz w wykonaniu Saudyjczyków, choć nieco majestatyczny i pozbawiony „fajerwerków” w rodzaju prezentowanych przez Frecce Tricolori mógł się jednak podobać. Dodatkową atrakcję stanowił również wystawiony na wystawie statycznej saudyjski Typhoon, który w drodze od producenta do Arabii Saudyjskiej zatrzymał się wraz z drugą maszyną tego samego typu w Zeltweg. Bardzo ciekawie wypadł również program chorwackiego zespołu Krila Oluje, który podobnie jak i Frecce Tricolori oraz Patrouille Suisse będziemy mogli niedługo podziwiać w Radomiu. Swoją drogą, pokaz chorwackiego zespołu mógłby być jeszcze bardziej efektowny, gdyby Pilatusy należące do zespołu wyposażono w wytwornice dymu.

Sponsorem pokazów jest Red Bull, w pobliskim Salzburgu na co dzień stacjonuje jego flota maszyn historycznych. Z tych dwóch powodów samolotów z logiem tej firmy było sporo w Zeltweg. Na zdjęciu bombowy B-25 Mitchell, gość także piknika w Góraszce.

  Atrakcją wybitnie humorystyczną stał się natomiast komentator towarzyszący Turkish Stars, którego słowne wyczyny opisać jest dość trudno. Sam turecki zespół wypadł natomiast bardzo ciekawie i jeśli ktoś chciałby zobaczyć program Turkish Stars na żywo, to będzie miał ku temu okazję w drugiej połowie września, w położonej w pobliżu naszej granicy czeskiej Ostrawie. Zespołowe akrobacje zaprezentowała również doskonale znana i w Polsce, latająca na Zlinach Z-50 grupa The Flying Bulls oraz austriacki zespół złożony z 4 Saabów 105. Jedna z jego maszyn zaprezentowała również pokaz solowy. Skoro wspomniano już o pokazach indywidualnych, to warto dodać, że tegoroczne Airpower stało się okazją do premiery solowego programu austriackiego Typhoona. Prócz gospodarzy indywidualne występy maszyn myśliwskich zobaczyć można było także dzięki gościom z Belgii (świetny program solowy belgijskiego F-16AM od pewnego czasu latającego w efektownym niebiesko-szarym malowaniu), Holandii (doskonale znany F16AM Solo Display Team), Czech (Gripen), Słowacji (MiG-29) i Szwajcarii (F-18C). Szczególne wyrazy uznania za niezwykle dynamiczną prezentację należą się w tym przypadku reprezentantowi szwajcarskich sił powietrznych. Dynamiki nie brakowało również w pokazie włoskiego Spartana, którego załoga jak zwykle zaprezentowała wiązankę figur, których bardziej spodziewać można się po dużo lżejszych maszynach, prezentując pętlę, beczki, a w końcu niezwykle strome podejście do lądowania zakończone krótkim dobiegiem. Nieodłącznym elementem Airpower są oldtimery. Nie zabrakło ich i w tym roku, a oprócz maszyn pozostających w dyspozycji Red Bulla (B-25J, F4U Corsair, P-38 Lightning etc.) w powietrzu podziwiać można było m.in. replikę Me 262 i Bf 109G-10 wystawione przez koncert EADS, a także pochodzącego z prywatnej szwajcarskiej kolekcji Hawkera Huntera, czy w końcu „naszego” SBLima-2 fundacji Polskie Orły. Zbaczając na chwilę z tematu można zauważyć, że ten ostatni znów jest jedyną tego typu maszyną w Europie zdolną do lotu. Odrestaurowana rok po nim maszyna węgierska uległa bowiem poważnemu wypadkowi w trakcie jednego z lotów próbnych. Obawy o los polskiego SBLima mogli mieć również uczestnicy tegorocznego Airpower, a to za sprawą problemu samolotu na wyjściu z nurkowania w czasie sobotniego pokazu. Całe szczęście jednak wszystko skończyło się szczęśliwie. Niestety w Zeltweg nie pojawiły się pierwotnie zapowiadane De Havillandy DH 100 Vampire oraz DH 112 Venom i Saab J29 Tunnan. Dysponując jednak chwilą wolnego czasu można było dwie ze wspomnianych maszyn, zobaczyć w mieszczącym się w jednym z hangarów bazy muzeum. Również na wystawie statycznej, obejrzeć można było kilka niezbyt często spotykanych maszyn, jak np. Nord Noratlas 2501, DC-2 czy serbskie G-2 i G-4. W końcu, ostatnim z najważniejszych elementów pokazowej „układanki” stała się prezentacja austriackich sił zbrojnych, obejmująca desant śmigłowcowy przeprowadzony przez śmigłowce, co ciekawe, przy współudziale UH-1D niemieckiego Heer’u oraz pokaz startu pary dyżurnej Typhoonów połączony z przechwyceniem „naruszającego” przestrzeń powietrzną Herculesa. Operacja przeprowadzona przez śmigłowce zebrała gromkie brawa zgromadzonej publiczności. Jej nieprzewidzianym skutkiem ubocznym był jednak wzbity w powietrze tuman pyłu, który w pewnym momencie zmienił górską scenerię… w pustynną.

Doskonałe opinie zebrał pokaz szwajcarskiego F-18C Hornet. Nie moży to być zaskoczeniem, wszak góry to typowe środowisko do lotów przez siły powietrzne Helvetii. Wszystkie fot. Michał Gajzler.

  Trzeba przyznać, że tegoroczna edycja Airpower wypadła ciekawie. Całość pokazów ocenić można wyśmienicie, choć nie obyło się bez kilku wspomnianych wcześniej incydentów. Pod tym względem lepiej wypadł drugi dzień pokazów, ponieważ jedynym powodem przerw stał się pojawiający się nad lotniskiem bocian. Trochę szkoda, że ostatecznie w powietrzu nie zaprezentował się polski MiG-29, jednak, cóż - nie można mieć wszystkiego. Łyżką dziegciu stać się mogły jedynie tradycyjne korki na drogach dojazdowych do parkingów czy problemy z sanitariatami. Trudno jednak oczekiwać, żeby zniechęciły one prawdziwych fanów lotnictwa.

  Tegoroczne Airpower, jak poinformowano po zakończeniu imprezy okazało się być rekordowe pod względem frekwencji publiczności. Wedle szacunków, co jest w tym miejscu warte podkreślenia, albowiem pokazy są bezpłatne, bazę w Zeltweg odwiedziło ok. 390 tysięcy ludzi. Sądząc po atrakcyjności imprezy, również kolejne edycje, powinny cieszyć się dużym powodzeniem.

Galeria: Zeltweg 2011 cz I

Galeria: Zeltweg 2011 cz II: oldtimery

Michał Gajzler

 




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Wydatki na modernizację techniczną i inwestycje budowlane Wojska Polskiego w 2025 roku

Wydatki na modernizację techniczną i inwestycje budowlane Wojska Polskiego w 2025 roku

W 2025 roku wydatki na modernizację techniczną i inwestycje budowlane Wojska Polskiego były ponoszone w ramach środków z budżetu państwa w zakresie...

więcej polecanych artykułów