2012-01-15 07:28:28
Amerykańskie śmigłowce dla Węgier
Pod koniec ubiegłego roku na światło dzienne wypłynęły informacje dotyczące rozmów na linii Waszyngton-Budapeszt w sprawie pozyskania przez ten europejski kraj amerykańskich śmigłowców wielozadaniowych. Nie chodzi przy tym o nowe wiropłaty rodziny UH-60M Black Hawk czy też S-92 Superhawk. Następcami węgierskich maszyn mają zostać używane Bell UH-1N Huey, pochodzące z nadwyżek sprzętowych US Marine Corps.
Węgierski potencjał śmigłowcowy
Węgierska przygoda ze śmigłowcami rodziny Mi-8 rozpoczęła się w 1968 roku, kiedy rozpoczęły się dostawy 60 maszyn w wersjach Mi-8T (53) oraz Mi-8P/S (7). Spośród nich eksploatowano 47 sztuk, pozostałe znalazły się w rezerwie sprzętowej znajdującej się w miejscowości Tőkől – później większość z nich ponownie trafiła do ZSRR. Były wykorzystywane do transportu ważnych osobistości oraz zadań transportowo-desantowych. Poza eskadrą rządową trafiły także do pułku śmigłowców transportowych Borz, stacjonującego w Szentkirályszabadja oraz pułku szkolnego Sarkany, stacjonującego w Szolnok.
Na początku lat 90. XX wieku Węgrzy przejęli dziesięć egzemplarzy Mi-8 należących do Iraku, które trafiły do tego kraju na remonty. W 1991 roku Budapeszt otrzymał dostawy kolejnych fabrycznie nowych maszyn rodziny Mi-8 z Rosji – pojedynczy Mi-9, pięć Mi-17 oraz dwa Mi-17TPB (te ostatnie wykorzystywane do walki radioelektronicznej), które zasiliły pułk śmigłowców Borz. W kolejnych latach następowała redukcja potencjału, która wynikała z wycofywania wyeksploatowanych śmigłowców oraz reform sił zbrojnych Węgier, mających na celu przygotowanie ich do integracji ze strukturami NATO oraz możliwościami budżetowymi. Te ostatnie powodowały, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat nie doszło do zakupów nowej techniki lotniczej w klasie średnich, wielozadaniowych, śmigłowców transportowych. Na początku XXI wieku decydenci w Budapeszcie byli zainteresowani modernizacją posiadanych maszyn (poza transportowymi Mi-8/17 prace miały objąć także szturmowe Mi-24, te ostatnie w ramach słynnego programu modernizacyjnego państw Grupy Wyszegradzkiej, która okazała się totalnym nieporozumieniem). W przypadku maszyn transportowych, program ten rozpoczął się w 2004 roku od dwóch Mi-17TPB, które przy okazji przebudowano do standardowej odmiany desantowej.

UH-1N, koń roboczy lotnictwa USMC.
Pod koniec ubiegłego roku Węgrzy dysponowali piętnastoma śmigłowcami Mi-8/17, które uzupełniono parą przekazanych (w 2011 roku) za darmo Mi-8T z Finlandii. Resurs techniczny pozwala na utrzymanie ich w linii do 2015 roku, później pozostaną jedynie dwa wyjścia – zastąpienie ich przez nową konstrukcję lub kosztowny remont połączony z wydłużeniem resursu o kolejne lata.
Bell UH-1N Huey z bliska
Śmigłowiec Bell UH-1N Huey jest eksploatowany przez dwie formacje amerykańskich sił zbrojnych – US Marine Corps oraz US Air Force. W przypadku drugiego z użytkowników, maszyna ma zostać zastąpiona przez nową konstrukcję w ramach programu CVLSP. Ich zadaniem jest zabezpieczenie amerykańskich instalacji atomowych oraz wsparcie programu kosmicznego.
Historia tej maszyny datuje się na drugą połowę lat 60. XX wieku – wówczas firma Bell opracowała rozwojową odmianę śmigłowca Bell 205, która otrzymała fabryczne oznaczenie Bell 212. Co ciekawe, pierwszym klientem były kanadyjskie siły zbrojne, które wyraziły zapotrzebowanie na 50 egzemplarzy. Ich dostawy rozpoczęły się w 1971 roku. Główną różnicą, w stosunku do Modelu 205, było zastosowanie dwusilnikowego układu napędowego, który przekazywał swoją moc na pojedynczy wirnik główny.
W 1969 roku zamówienie na ten model złożyły także amerykańskie siły zbrojne – US Air Force, US Marine Corps oraz US Navy. Łącznie umowa opiewała 294 egzemplarzy, które otrzymały wojskowe oznaczenie UH-1N Iroquois. Jednak podobnie jak z Modelem 205, do historii przyległa do niego nazwa Huey, żeby odróżnić od odmiany jednosilnikowej wyróżniono go jako Twin Huey.

Maszyny dla Węgrów mają posiadać głowice elektrooptyczne.
W kolejnych latach USMC wykorzystywała maszyn w działaniach operacyjnych w konfliktach zbrojnych w Grenadzie, Panamie, Zatoce Perskiej, Somalii oraz Afganistanie. Jak przystało na maszyny wielozadaniowe, stosowano je do przerzutu grup żołnierzy, wsparcia ogniowego sił naziemnych, transportu ładunków czy ratownictwa bojowego. Ich dostawy rozpoczęły się w 1971 roku i potrwały do 1979 roku. Od tego czasu są systematycznie modernizowane, tak aby odpowiadały współczesnemu polu walki. Od 2008 roku są one zastępowane przez UH-1Y Venom/Super Huey, które przejęły od UH-1N m.in. dwusilnikowy układ napędowy. Część UH-1N ma zostać przebudowany do nowej odmiany co ogranicza ilość dostępnych maszyn do około 100 egzemplarzy.
Czy to się opłaca?
6 grudnia 2011 roku Defense Security Cooperation Agency przesłała do Kongresu Stanów Zjednoczonych dokumenty dotyczące (potencjalnego) przekazania do Węgier śmigłowców Bell UH-1N Huey, wyposażenia dodatkowego oraz prac remontowo-modernizacyjnych. Krok ten jest ostatnim warunkiem formalno-prawnym przed zawarciem umów międzyrządowych, które rozpoczną program pozyskania tych wiropłatów przez Budapeszt. Maszyny mają pochodzić z nadwyżek sprzętowych US Marine Corps, który obecnie wdraża do służby nową generację UH-1, czyli UH-1Y.

Zobrazowanie w kabinie jak na XXI wiek nie prezentuje najnowszych standardów. Zdjęcia US Navy.
W ramach przedstawionych dokumentów, Węgrzy mieliby przejąć za darmo 32 egzemplarze UH-1N Huey oraz 20 zapasowych silników Pratt&Whitney Canada T400-CP-400 – całość w ramach bezpłatnego grantu Excess Defense Articles (EDA). Przed dostawą do Europy maszyny przeszłyby przeglądy struktury płatowców, doposażenie według planów węgierskich, pozostawiono by na ich pokładzie elektrooptyczne głowice obserwacyjne. Dodatkowo pakiet zawierałby gogle noktowizyjne, symulatory, pakiet części zamiennych oraz diagnostycznych, a także przeszkolenie personelu – całość kosztowałaby Budapeszt 426 mln dolarów. Każda z wyselekcjonowanych maszyn ma charakteryzować się resursem na poziomie 50%. Podana kwota nie jest ostateczną, często zdarza się, że biurokraci z Waszyngtonu zawyżają cenę do maksymalnej – ostateczna jest wynikiem negocjacji oraz wybranego standardu prac.
Czy cena może szokować? Z całą pewnością trudno nazwać to bezpłatnym darem rządu amerykańskiego. Jednak czy w tej cenie można zakupić gdziekolwiek podobną ilość fabrycznie nowych wielozadaniowych śmigłowców transportowych? Praktycznie za tą kwotę nie da się pozyskać wiropłatów tej klasy lub prawdziwych następców Mi-8/17 w Europie Zachodniej lub Stanach Zjednoczonych. Jedynym źródłem pozostaje Rosja, produkująca cały czas Mi-17 – biorąc pod uwagę dobre stosunki polityczne z Moskwą, zastanawia decyzja Węgrów o skierowaniu uwagi na ofertę amerykańską.
Łukasz Pacholski