2015-04-03 12:28:10
Rosną szanse na okręty podwodne dla tajskiej floty
Rosną szanse na okręty podwodne dla tajskiej marynarki wojennej. Szef resortu obrony Prawit Wongsuwon ocenia je na „więcej niż 50-60%”. System militarny Tajlandii ma odpowiadać temu u sąsiadów, do tego potrzebne są okręty podwodne.

Tajowie odwiedzili także Niemcy, gdzie zapoznawali się z rodziną jednostek 212A/214. fot. HDW
Program wyceniany jest na 36 miliardów bahtów (4,2 mld PLN) i powoli jest realizowany. W lipcu 2014 roku otwarto nowoczesne centrum szkoleniowe dla załóg okrętów podwodnych, chociaż tych Tajlandia nie posiada od 1951 roku. W 2011 roku planowano zakup za 7,7 miliarda bahtów (900 mln PLN) sześciu niemieckich okrętów podwodnych typu 206A oraz dodatkowo dwóch większych jednostek z Korei Południowej. Ostatecznie program upadł, ale w ostatnim czasie znowu do niego powrócono.
Komisje tajskie odwiedziły Niemcy, Hiszpanię, Koreę Południową oraz Chiny, tak aby na miejscu zapoznać się z ewentualnymi propozycjami. Według tajskich mediów marynarze oczekują zakupu jednostki o wyporności 2400-3000 ton. Podobno faworyzowany miałby być chiński typ 039 Yuan. Chińczycy podchwycili zainteresowanie. Minister obrony Chang Wanquan ogłosił, że Tajlandia otrzyma specjalne warunki zakupu z obniżoną ceną i płatnością rozłożoną na 10 lat.
Okręty podwodne Tajowie chcą wykorzystać przede wszystkim do zabezpieczenia Zatoki Tajskiej, jednak istnieje obawa, czy konflikt o dominację nad wyspami Spratle (konflikt pomiędzy Chinami, Tajwanem, Brunei, Malezją, Filipinami i Wietnamem) nie rozleje się na większy region. Malezja, Singapur czy Wietnam posiadają siły podwodne, takie więc powinny znaleźć się także w Tajlandii.
Pośród propozycji dla Tajlandii, oprócz dobrze znanych na rynku konstrukcji, obecne są także te dotyczące stosunkowo małych jednostek, jak 500-tonowy okręt podwodny koreańskiego Hyundai.
(MC)